IV Rzeczpospolita, przynajmniej tu w salonie to taka dziwna kraina, której humor się nie ima. Znaczy może ima, tylko zależy z kogo się śmiejemy i co najważniejsze kiedy. Mamy tu bowiem w salonie samozwańcze komando, które starym bolszewickim zwyczajem ni stąd ni z owąd stwierdziło, że będzie blogerów naprowadzać na słuszną ścieżkę patriotycznego postępu, poprzez wskazywanie blogerom czego na swoich blogach pisać nie mogą.
Jest o tyle dziwne, że przecież blog można przyrównać do wynajętego mieszkania, gdzie właścicielem kamienicy jest Igor Janke, a blogerzy poszczególnymi lokatorami. I nawet w polskim prawie obowiązuje zasada, że w stosunku do osób trzecich najemcy przysługują prawa właściciela
Tymczasem przychodzi Pan Trystero z towarzyszami i stwierdzają, że akurat dziś to masz tego i tego nie robić bo dziś to jest takie i takie święto i twoje myśli i słowa przeszkadzają im w celebracji czołgów czy czegoś tam innego. Po czym wylewają na ciebie kubeł pomyj, bo takiego staromodnego słowa jak proszę niestety z ich ust nie usłyszysz. A gdy ty próbujesz się im odwinąć, to prychają jak stare szkapy, oburzając się na twój brak manier.
Takich powodów kiedy to towarzysze w drzwi ci łomoczą, a potem gnojowicą oblewają, jest coraz więcej. Najpierw poobrzucali kośćmi powstańców nie tylko wszystkich tych, którzy śmieli stwierdzić, że 180 tys. zarżniętych cywilów, trochę przeczy tezie jakoby powstańcy wygrali, ale także tych, którzy stwierdzili, że kośćmi zmarłych raczej ludzi obrzucać się nie powinno. Ale cóż jak ktoś ma grabarskie ciągoty, to nic cię nie uratuje. Potem była katastrofa we Francji i tu też komentarz, że faworyzowanie akurat tych zmarłych bo dwie identyczne buźki ładnie wypadną w telewizji, to trochę przesada. Ale ty nic ma siedzieć cicho. No i wreszcie defilada.
Jak ktoś czuje dumę i przeżywa ekstazę bo zobaczy trzy czołgi na krzyż, to jego sprawa. Jak widzi gdy chuderlak mężnie pręży swe muskuły, to cóż może komizmu nie widzieć. Tak samo gdy gestem cezara Kaczyński tłum pozdrawia. Ale ja akurat to widzę i wybaczcie ale na własnym blogu będę pisał co chce i kiedy chce. Wolność Tomku w swoim domku.
Zadziwiające jest, że mój post Ave Cezar oburzył nie tyle tym, że naigram się z armii (głosów potępienia było niewiele), ale że śmieje się z papy Kaczyńskiego. Jest to dosyć znamienne bo całkiem pokaźna grupa owego komando, po prostu utożsamia papę z swoja ojczyzną ( myślisz Polska, mówisz Kaczyński). Szczyt niezamierzonego komizmu uzyskał Rybitzky, który wykoncypował sobie, że naśmiewanie się z naszego caudillo w papa mobile, oznacza, iż zarzuca się Kaczyńskiemu, że korzystając z Polaków miłości do papieża, chce podstępnie wpłynąć na ich podświadomość. Cóż, takie koncepcje to tylko w prawicowych umysłach.
I choć wszyscy kochają naszą armię i piękne defilady, to jakoś mało kto napisał przedwczorajszej śmierci polskiego żołnierza. Bo ta miłość i szacunek do armii to taka błyskotka, taka typowa polska pokazówka. Wystarczy poczytać te pełne ironii komentarze, że przecież żołnierz jest od tego by ginął. Często piszą ci sami, co potem dumnie swą pierś na defiladach wyprężają.
Widać na emocje niektórych bardziej wpływają maszyny niż ludzie.
Uparty centrolewicowiec, niedogmatyczny liberał i gospodarczy i obyczajowy, skłaniający się raczej ku agnostycyzmowi, fan F.C. Barcelony choć nick upamiętnia Ferenca Puskasa gracza Realu Madryt email:
gamaj@onet.eu
About Ferenc Puskas: I was with (Bobby) Charlton, (Denis) Law and Puskás, we were coaching in a football academy in Australia. The youngsters we were coaching did not respect him including making fun of his weight and age...We decided to let the guys challenge a coach to hit the crossbar 10 times in a row, obviously they picked the old fat one. Law asked the kids how many they thought the old fat coach would get out of ten. Most said less than five. Best said ten. The old fat coach stepped up and hit nine in a row. For the tenth shot he scooped the ball in the air, bounced it off both shoulders and his head, then flicked it over with his heel and cannoned the ball off the crossbar on the volley. They all stood in silence then one kid asked who he was, I replied, "To you, his name is Mr. Puskás". George Best
His chosen comrades thought at school He must grow a famous man; He thought the same and lived by rule, All his twenties crammed with toil; 'What then?' sang Plato's ghost. 'What then?' Everything he wrote was read, After certain years he won Sufficient money for his need, Friends that have been friends indeed; 'What then?' sang Plato's ghost. 'What then?' All his happier dreams came true - A small old house, wife, daughter, son, Grounds where plum and cabbage grew, poets and Wits about him drew; 'What then.?' sang Plato's ghost. 'What then?' The work is done,' grown old he thought, 'According to my boyish plan; Let the fools rage, I swerved in naught, Something to perfection brought'; But louder sang that ghost, 'What then?' “What then”” William Butler Yeats
Nowości od blogera
Inne tematy w dziale Polityka