Czy Zbigniew Ziobro jest wart zaufania? Czy jest to osoba prawdomówna? Mam wrażenie,że nie za bardzo, a opieram się na własnych wnioskach po przeczytaniu poniższych cytatów.
O śmierci Barbary Blidy Zbigniew Ziobro w Sejmie mówił tak
Chciałbym powiedzieć, że to, co dzisiajbędę przedstawiał, bierze się z wiedzy, którą zaczerpnąłemw dniu dzisiejszym z prokuratury,wcześniejokoliczności tych spraw nie znałem, natomiast myślę,że te wstępne ustalenia dają pewien pogląd na charaktertego postępowania i celowość podejmowanychczynności procesowych.
Tymczasem w Dzienniku opisuje to już trochę inaczej:
- Czy pan w ogóle wiedział, że ABW wejdzie do domu Blidów?
- Nie. Miałem jedynie wiedzę ogólną sprzed kilku miesięcy, że jest prowadzone śledztwo w sprawie mafii węglowej, w którym występują politycy, głównie z SLD, w tym Barbara Blida. Kilka dni przed tragicznym wydarzeniem dostałem informację, że mają być stawiane zarzuty w związku ze sprawą mafii węglowej różnym osobom, także pani Blidzie. Nie wiedziałem, czy chodzi o zarzuty korupcji, oszustw czy wyłudzeń. O planowanym przeszukaniu i zatrzymaniu Barbary Blidy nie miałem pojęcia. Chcę podkreślić, że ta sprawa nie była nadzorowana przez Prokuraturę Krajową.
Na tej zasadzie mamy więc uwierzyć, że Ziobro dowiedział się o tym, że stawiają zarzuty Blidzie, ale nie powiedzieli mu ani jakie to będą zarzuty, ani że Blida będzie zatrzymana. Cóż, jak ktoś wierzy to niech wierzy, ja jakoś uwierzyć nie potrafię.
Potem były słynny wywiad Kaczmarka o telefonie o 6 rano:
W trakcie narady Ziobro informował premiera, że ma materiał, który spowoduje rozbicie lewicowego układu, zatrzymanie Blidy i "wyjście" na innych polityków lewicy, w tym Leszka Millera. I że jest materiał, który daje podstawy do zatrzymania Blidy - powiedział były minister spraw wewnętrznych i administracji Janusz Kaczmarek w wywiadzie, którego fragmenty publikuje Onet.pl, dzięki uprzejmości "Newsweeka".
"Newsweek": I co premier na to?
- Zapytał, na czym opiera się ten materiał. Ziobro powiedział, że na zeznaniach pani Barbary Kmiecik i byłego posła Ryszarda Zająca, który zna sprawę ze słyszenia. Potem mówił szef ABW Bogdan Święczkowski, który oczywiście wsparł Ziobrę.
Jakiego języka używał? Mówił politycznie czy jak prawnik?
- Mówił, że jest możliwość wykazania istnienia układu i jego rozbicia. Wtedy premier zapytał, co ja sądzę o tej sprawie. Powiedziałem, że materiał nie daje podstaw do zatrzymania Blidy. W swojej pracy prokuratorskiej wielokrotnie spotykałem się ze sprawami opartymi na relacjach jednego świadka, który potem odwoływał swoje zeznania bądź jego informacje się nie potwierdzały.
Był pan osamotniony w tym sądzie?
- Poparła mnie jeszcze jedna osoba. Jej nazwisko zachowam w tajemnicy, bo być może będzie moim świadkiem. Chcę podkreślić, że premier nakazał ministrowi Ziobrze zebranie nie stuprocentowych, tylko tysiącprocentowych dowodów.
Ziobro musiał mieć do pana ogromne pretensje za postponowanie przed premierem.
- Zaatakował mnie zaraz po wyjściu z sali.
Kiedy była ta narada?
- Tydzień, półtora tygodnia przed akcją w domu Blidy. Ale w tej sprawie decydujący był nie moment narady. Istota tkwi w tym, jak dalej potoczyły się wypadki. O 6 rano 25 kwietnia ABW wchodzi do domu Blidy. Kilka minut później była minister już nie żyje. - Około 6.15-6.20 dzwoni do mnie przerażony Ziobro: "Blida się zastrzeliła. Janusz, pomóż". "Jak się zastrzeliła?" - zapytałem. "Przy wejściu. Sytuacja jest tragiczna. Przecież wiesz, jak my tam mieliśmy krucho dowodowo. Co ja mam robić? Jak mam się zachowywać?".
Był załamany?
- Mówił do mnie człowiek roztrzęsiony, który nie mógł sobie poradzić z sytuacją i bał się odpowiedzialności. W tle słyszałem też głos kobiety, która go pocieszała. Postanowiłem mu pomóc, zacząłem uspokajać: "Mów, że byli świadkowie, że pojawiły się wiarygodne zeznania. I że nikt nie mógł się spodziewać samobójstwa".
Dał mu pan przepis na "dupokrytkę".
- To nie pomagało. Po drugiej stronie miałem kompletnie rozbitego człowieka. Ziobro w kółko powtarzał: "Przecież wiesz, że ja chciałem dobrze" i że "premier chce wyników". Dał do zrozumienia, że w razie czego winą za tę akcję obarczy kogoś innego. To oddaje całą filozofię Ziobry - on nigdy nie popełnia błędów. Jest nieomylny.
Ale przecież tego dnia zadzwonił do pana niczym mały chłopczyk.
- To była chwila słabości. Do godziny 7 miałem kilka, 5-8, takich telefonów od niego.
Są w billingach?
- Na pewno. Ja pamiętam te rozmowy.
Co na to Ziobro? Ano jak to Ziobro
- To są wyssane z brudnego palca fakty. Janusz Kaczmarek od początku lutego był w MSWiA, w związku z tym nie znał materiału dowodowego na tyle dokładnie by ocenić go przed postawieniem zarzutu czyli w kwietniu. Sam nie wiedziałem jaki zarzut był postawiony pani Blidzie.
Tymczasem Kaczmarek musiał znać materiał dowodowy skoro o konsultowaniu się z nim wspomina premier:
Czyli w sporze Kaczmarka z Ziobrą nie wierzy pan w ani jedno słowo Kaczmarka? On przecież wcześniej ostrzegał pana, że dowody przeciwko Blidzie są słabe.
W sprawie pani Blidy były tylko rozmowy o tym, że sprawę trzeba prowadzić i że sytuacja dowodowa jest wystarczająca. Pan Kaczmarek wcale nie należał do tych, którzy hamowali podobne działania. To dzisiaj się stroi w takie piórka, bo jest w bardzo trudnej sytuacji.
A więc ktoś tu kłamie i ma wrażenie, że nie jest to premier.Większą pewność mamy w przypadku kłamstwa z dyktafonem.
Z.Z.: Przede wszystkim w pewnym momencie podjąłem decyzję, że moi zastępcy od strony prokuratora generalnego, szef Gabinetu Politycznego i ja kupimy sobie dyktafony, dlatego że dotarły do nas informacje ze strony osób wiarygodnych, że są prowadzone działania, które mają na celu skompromitowanie poprzez stworzenie prowokacji właśnie mnie jako prokuratora generalnego, ale później informacje, że jeżeli się nie uda skompromitować, trzeba fizycznie wyeliminować, zlikwidować. I dlatego dostałem, o czym opinia publiczna nie wiedziała, wcześniej ochronę BOR-u na polecenie zresztą premiera, ponieważ opierałem się tej decyzji, było to dla mnie z punktu widzenia jakby ograniczenie prywatności trudne do przyjęcia. I to był powód, że uznałem, mając wiedzę o próbie jakiejś prowokacji, czyli na przykład stworzenia sytuacji, która później byłaby wykorzystywana przeciwko nam, do zakupienia dyktafonu, na wszelki wypadek, dla bezpieczeństwa, podkreślam, nie po to, żeby kogoś nagrywać...
J.K.: A to, co podaje RMF – pan poszedł już trzy lata temu i kupił dyktafon – to prawda?
Z.Z.: Panie redaktorze, o ile mi wiadomo, zakup dyktafonu, podobnie tak jak aparatu fotograficznego, który też może być wykorzystywany do różnych celów detektywistycznych, jeśli ktoś by chciał, czy też sprzętu do nagrywania w sensie dyktafonu czy wieży stereo nie jest zbrodnią w tym kraju, wiele osób kupuje sobie tego rodzaju dyktafon. Tak jest, kupiłem sobie dyktafon i co w tym złego?
Gwoli ścisłości trzy lata temu Zbyszek nie miał pod sobą zastępców Prokuratora Generlanego, bo Zbyszek był w …opozycji.
Do tego dochodzą taśmy na Leppera, które moim zdaniem są najzwyczajniej w świecie trefne. Trefne, w tym sensie, że wbrew temu co mówi Ziobro nie są one w pełni przekonujące. Gdyby były, ich treść już dawno byśmy znali. O dobru śledztwa nie ma co mówić, bo Lepper gdy będzie oskarżony to zapis rozmowy i tak jako pierwszy otrzyma. A przypominam, że w przypadku innych śledztw Pan minister jakoś nie miał powodów do obaw i dowody ujawniał natychmiast.P.S. Żeby było jasne, mam bardzo duże wątpliwości co do niewinności Blidy i nie uważam, że Ziobro jest winny jej samobójstwa. Moim zdaniem kobieta niewytrzymała presji i stał się dramat. Ten post ma pokazać przykład kłamstwa Zbigniewa Ziobry i potrzebę powołania komisji śledczej.
Uparty centrolewicowiec, niedogmatyczny liberał i gospodarczy i obyczajowy, skłaniający się raczej ku agnostycyzmowi, fan F.C. Barcelony choć nick upamiętnia Ferenca Puskasa gracza Realu Madryt email:
gamaj@onet.eu
About Ferenc Puskas: I was with (Bobby) Charlton, (Denis) Law and Puskás, we were coaching in a football academy in Australia. The youngsters we were coaching did not respect him including making fun of his weight and age...We decided to let the guys challenge a coach to hit the crossbar 10 times in a row, obviously they picked the old fat one. Law asked the kids how many they thought the old fat coach would get out of ten. Most said less than five. Best said ten. The old fat coach stepped up and hit nine in a row. For the tenth shot he scooped the ball in the air, bounced it off both shoulders and his head, then flicked it over with his heel and cannoned the ball off the crossbar on the volley. They all stood in silence then one kid asked who he was, I replied, "To you, his name is Mr. Puskás". George Best
His chosen comrades thought at school He must grow a famous man; He thought the same and lived by rule, All his twenties crammed with toil; 'What then?' sang Plato's ghost. 'What then?' Everything he wrote was read, After certain years he won Sufficient money for his need, Friends that have been friends indeed; 'What then?' sang Plato's ghost. 'What then?' All his happier dreams came true - A small old house, wife, daughter, son, Grounds where plum and cabbage grew, poets and Wits about him drew; 'What then.?' sang Plato's ghost. 'What then?' The work is done,' grown old he thought, 'According to my boyish plan; Let the fools rage, I swerved in naught, Something to perfection brought'; But louder sang that ghost, 'What then?' “What then”” William Butler Yeats
Nowości od blogera
Inne tematy w dziale Polityka