Dotychczasowe plotki o śmierci patriotyzmu jak na razie się nie sprawdziły. W prowokacyjnych tekstach łatwo przekraczać granicę, choć akurat papier powinien na wszelkie granice być wyczulony. Choć patriotyzm w czasach pokoju ma wyraźną rysę komiczną, której blask wzmaga się za każdym razem gdy komiczny patriota na swym ojczyźnianym szowinizmie zagra, to jednak nadal chcemy być śmieszni. Choć na każdym kroku spotykasz też takich, na widok których nie jest do śmiechu. Zawodowi patrioci, opatentowani z metką non iron, dla nich wojny się jeszcze do dziś nie pokończyły i podświadomie żałują, że tego wieszania tak u nas niewiele.
Dystans był zawsze domeną intelektualnych elegantów. Chłodzenie emocji orzeźwiająco działa na umysłowe libido, toteż patriotyczny dystans był niewielu jednostkom dany. A gdy był już dany, to KOR-owcy wybrańcy schłodzili go na tyle mocno, że wkrótce każdy szaleniec z zapałką jak Prometeusz był witany.
W gorących piecach gdzie spracowanymi rękoma kochanowskiej lipy jedni dokładają inni nadal chcą w delikatnych swych dłoniach dzierżyć chłodnawe drinki. Trudno jest w jednej izbie się im pomieścić, choć tym drugim słowo izba trochę naftaliną smakuje. Smak bowiem od wieków kształtował im gusta.
Patriotyzm w czasach pokoju rozkwitnąć na dobre nie może. Jak w słynnej (w obecnej dobie) filmowej już kwestii drzewo wolności zraszane krwią bohaterów być musi. A krew polska do podlewania ostatnio raczej się nie nadaje. Bardziej do zdjęć nad grobami i robieniem z Amerykanami geszeftów. Stąd ten bilbordowo-marketingowy patriotyzm musi swym smakiem sztuczne winogrona na myśl przywodzić.
Ale jest taka szklarnia gdzie kwiaty kwitną nieziemskie. Gdy dreszcz emocji po plecach ci biegnie, gdy jesteś ze swoimi, a na obcych patrzysz zawsze z wyższością, gdy złoto albo zwycięstwo w tej chwili namacalną emocji eksplozję ci daje.
I chcesz czy nie to jesteś już patriotą, choćby nawet rasistą cię nazywać mieli.



Komentarze
Pokaż komentarze (8)