galopujący major galopujący major
45
BLOG

Polska jak z filmu

galopujący major galopujący major Polityka Obserwuj notkę 16

Lekcja don Corleone

Jest w drugiej części Ojca Chrzestnego kapitalna scena gdy jeden z bossów mafijnych zaczyna zeznania przed komisją śledczą Kongresu. Gdy wydaje się, że Michaela Corleone nic  już nie uratuje (zeznający świadek jest zbyt dobrze chroniony), nagle ów boss gwałtownie zaprzecza zeznaniom obracając je w żart. Wystarczyło bowiem, aby na widowni obok Michaela Corleone zobaczył swego starszego brata, który rzekomo na własny koszt przyleciał z Sycylii, aby swoją obecnością ratować „honor” rodziny.

O dziwo (wydaje się, że w Polsce przynajmniej dla niektórych) przesłuchujący mafijnego bossa kongresmeni nie wydają się zbyt zdegustowani kryminalną przeszłością świadka, którego przyszło im przesłuchiwać. Wiedzą z kim mają do czynienia i bez skrępowania pytają go wprost czy zabijał na zlecenia don Corleone. Ale wrócimy do tego później.

Rzecz jasna Michael Corleone, czy raczej Puzo z Coppolą prochu nie wymyślili. Co prawda jest to zagranie dość sprytne (dobry film musi przecież zaskakiwać), ale w gruncie rzeczy sprowadza się do odwiecznej taktyki obronnej przed rażącą siłą zeznań świadka koronnego. W praktyce już nie tylko filmowej, ale przede wszystkim tej życia codziennego taktyka ta  polega na wpływaniu czy też stymulowaniu zeznań, a może raczej strachu świadka rozmaitymi bodźcami zewnętrznymi, od ordynarnego zastraszenia, poprzez dawanie wyraźnych sygnałów jak wielką odpowiedzialność poniesie świadek gdy jego niecne kłamstwa wyjdą na jaw. Z tym, że oczywiście taktyka ta balansuje, a bardzo często przekracza granicę prawa, toteż stosowanie jej jest wielce ryzykowne.  Istnieje jeszcze jeden rodzaj obrony, który jest już całkowicie legalny, a jest nim publiczne podważanie nie tyle zeznań świadka koronnego, co jego osoby.

I w tym wreszcie momencie, po tym przydługim wstępie, możemy znaleźć pewną analogię do sytuacji współczesnej.Polityczny świadek koronnySytuacja Janusza Kaczmarka przypomina bowiem sytuację owego bossa mafijnego. Oczywiście Janusz Kaczmarek z powodów czysto formalnych za świadka koronnego uznany być nie może, ale  polityczna siła rażenia jego zeznań może okazać się tak wielka jak niejednego skruszonego gangstera. Zdymisjonowany minister aby uzyskać status świadka koronnego w sensie prawa karnego, po pierwsze musiałby przyznać się do popełnienia przestępstw, a po drugie wskazać jakich przestępstw dopuścili się inni. W przypadku zeznań Janusza Kaczmarka o żadnych jego przestępstwach (jak na razie) nie może być mowy, lecz to co przekazuje w kolejnych wywiadach z pewnością może być podstawą do wszczęcia paru śledztw prokuratorskich. Ale wiedza i funkcja jaką w systemie „rodziny IV RP” pełnił Janusz Kaczmarek pozwala nazwać go politycznym świadkiem koronnym.  Tak bowiem jak skruszeni gangsterzy ujawniają zbrodnie i zabójstwa w sensie ścisłym, tak też taki polityk jak Kaczmarek może je ujawnić w sensie politycznym. Traktowanie polityki w kategoriach zbrodni i mordów nie jest zaś czymś zupełnie nowymi i w zasadzie nie powinno nikogo dziwić. Zwłaszcza, że niedawno takim właśnie językiem w stosunku do Jana Rokity, posługiwał się sam premier Kaczyński.

Aby jednak analogia była w pełni trafiona, Janusz Kaczmarek musiałby samemu przyznać się do swoich przewinień (zamiast ośmieszać się kandydowaniem na premiera), inaczej bowiem dysonans między tym co robił i mówił wcześniej, a tym co prezentuje nam dzisiaj jest zbyt drastyczny. I zdawało się, że tak powoli się dzieje, choć Kaczmarek z oporami godził się na zapłacenie osobistego haraczu, jaki los, czy raczej koledzy mu sprokurowali. Na dzisiejszej konferencji były Minister znów jednak nadwyrężył swój wizerunek. Nadmuchany balon pękł niczym banka mydlana, żadnych rewelacji nie było. Zobaczyliśmy człowieka zastraszonego, ale cokolwiek blekoczącego. Jak tak ma wyglądać człowiek układu, to ten układ musi być jakiś trefny co najmniej.

Zajrzeć za kurtynę

Janusz Kaczmarek niczym boss mafijny z ojca chrzestnego wie jednak dużo, wydaje się nawet, że bardzo dużo. Zapewne w trosce o własne bezpieczeństwo będzie powoli dawkował sensację. Na tablicy, gdzie agenci FBI rozrysowują wpływy poszczególnych członków rodziny, zdjęcie Kaczmarka zawieszone byłoby dość wysoko. Jako swego rodzaju consigliere pomagał braciom Kaczyńskim jeszcze od czasów gdy ich panowanie było tylko polityczną mrzonką prawicy. Gdy inny Kaczmarek, tym razem Wiesław, ujawnił jak w III RP odwoływano niewygodnego prezesa, media zgodnym chórem zachwycały się jak to po raz pierwszy od lat, społeczeństwo może zajrzeć za kulisy brudnej polityki. Wiesław Kaczmarek niczym gangster Masa ujawnił w jaki sposób przebiega walka buldogów pod dywanem, a odkrywając ten dywan wyrządził swojej formacji politycznej więcej szkód niż ktokolwiek na początku był w stanie sądzić. Jest bowiem naturalnym porządkiem świata to, że takim apostołem prawdy, czasami wbrew swym intencjom (a często i późniejszym krętactwom), może być tylko ktoś z tamtej strony kulis. Technicznie niemożliwe jest aby był nim ktoś z zewnątrz, tak jak niemożliwe jest aby sekrety Pruszkowa wyjawił nawet najbardziej dociekliwy dziennikarz śledczy. Zawsze istnieje bowiem taka sfera tajemnic, gdzie kurtyna jest nawet dla najostrzejszego wzroku nieprzepuszczalna.

Obrońcy Parasola dają przykład.

I tu wracamy do technik dezawuowania zeznań świadka, które tak dobrze opanowała rodzina Michaela Corleone. Z naturalnych, moralnych i wszystkich innych względów nielegalne zastraszanie Janusza Kaczmarka nie wchodzi w grę. Pozostaje tylko przeszukiwanie jego mieszkania i dawanie wyraźnych sygnałów o własnej sile. Wszystko to znane i raczej przewidywalne. No i jak się okazało mało skuteczne. Pozostaje więc druga sprawdzona metoda, czyli atakowanie nie tyle samych zeznań, co osoby zeznającego. I tu politycy Prawa i Sprawiedliwości pewnie nie zdając sobie sprawy upodabniają się do tych statecznych mecenasów co bronią członków gangów posadzonych za szklaną ścianą w strzeżonych budynkach. Oczywiście nie oznacza to, że politycy PiS na pewno są winni, ale warto zauważyć, że z godną uporu determinacją nie chcą dyskutować z tym co Kaczmarek powiedział, ale z tym kto to powiedział, czy raczej wydają opinię jaki to Kaczmarek jest niewiarygodny. Chcąc nie chcąc sami stawiają się w tym nieciekawym towarzystwie. Tak jak obrońcy Słowika, Żaby i innych, tak polityczni adwokaci Prawa i Sprawiedliwości za koronny argument wskazują pzpr-owską przeszłość byłego ministra. Oczywiście zupełnie przypadkiem akurat teraz do dokumentów tych „dotarła” Rzeczpospolita, której felietoniści zadziwiająco są wstrzemięźliwi przy ocenie kulis IV RP. Widać porażająca wiedza zależna jest od tego jaki Kaczmarek i o której RP wspomina.

Wbrew pozorom całe powyższe wywody nie oznaczają, że absolutnie Januszowi Kaczmarkowi należy dać wiarę. Nie raz nie dwa bywało tak, że ratując swą skórę świadek koronny składał fałszywe zeznania, mimo tego, że groziło mu za to postępowanie karne i utrata statusu koronnego. Cóż więc dopiero gdy mowa o politycznym koronnym. Bywało nawet tak, że koronny szantażował niewinne ofiary grożąc im pomówieniami przed wymiarem sprawiedliwości.

Czy będzie komisja.

Ale aby rozstrzygnąć kto mówi prawdę należy całą sprawę oddać pod obrady komisji śledczej. Postulat konfrontacji ministra Ziobry z byłym ministrem Kaczmarkiem, przeprowadzonej przed podległego Ziobrze prokuratora, traktować można w kategorii żartu, a nie rzeczywistego rozwiązania sporu. To tak jakby prokurator Kapusta miał robić konfrontację Millera i Kaczmarka. A warto przypomnieć, że do konfrontacji tych dwóch Panów doszło, ale za sprawą komisji. Trudno sobie bowiem wyobrazić, aby w przypadku gdy nie wiadomo kto z przedstawicieli resortów siłowych uprzedził Leppera (co przypomina Starachowice), kto kogo nagrywa (co przypomina Watergate i szafę Lesiaka) i czy przypadkiem dziennikarze nie są inwigilowani (co przypomina działanie Sbecji) taka komisja nie powstanie. Ale w polskim życiu politycznym wszystko jest możliwe.

To czy taka komisja powstanie zależy od Platformy. Los wskazał partię Donalda Tuska i to politykach PO ciąży dziś odpowiedzialność wyjaśnienia czym była chyląca się ku upadkowi IV RP. Przed Platformą Obywatelską pierwszy egzamin. Dziś musi sobie i nam odpowiedzieć czym ma być ta nowa stanowiona przez nią jakość.        

         

        Uparty centrolewicowiec, niedogmatyczny liberał i gospodarczy i obyczajowy, skłaniający się raczej ku agnostycyzmowi, fan F.C. Barcelony choć nick upamiętnia Ferenca Puskasa gracza Realu Madryt email: gamaj@onet.eu About Ferenc Puskas: I was with (Bobby) Charlton, (Denis) Law and Puskás, we were coaching in a football academy in Australia. The youngsters we were coaching did not respect him including making fun of his weight and age...We decided to let the guys challenge a coach to hit the crossbar 10 times in a row, obviously they picked the old fat one. Law asked the kids how many they thought the old fat coach would get out of ten. Most said less than five. Best said ten. The old fat coach stepped up and hit nine in a row. For the tenth shot he scooped the ball in the air, bounced it off both shoulders and his head, then flicked it over with his heel and cannoned the ball off the crossbar on the volley. They all stood in silence then one kid asked who he was, I replied, "To you, his name is Mr. Puskás". George Best His chosen comrades thought at school He must grow a famous man; He thought the same and lived by rule, All his twenties crammed with toil; 'What then?' sang Plato's ghost. 'What then?' Everything he wrote was read, After certain years he won Sufficient money for his need, Friends that have been friends indeed; 'What then?' sang Plato's ghost. 'What then?' All his happier dreams came true - A small old house, wife, daughter, son, Grounds where plum and cabbage grew, poets and Wits about him drew; 'What then.?' sang Plato's ghost. 'What then?' The work is done,' grown old he thought, 'According to my boyish plan; Let the fools rage, I swerved in naught, Something to perfection brought'; But louder sang that ghost, 'What then?' “What then”” William Butler Yeats

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (16)

Inne tematy w dziale Polityka