O 5 rano ma Nelly Rokita zaczynać kampanię wyboczą w Warszawie bo jak wszyscy wiemy, jest to akurat ta godzina, kiedy Nelly wraca z imprezy a wykształciuchy warszawskie, karnie idą do pracy, żeby w pocie czoła zarabiać na miano oligarchów.
Ponieważ w walce o wolną Polskę liczą się głosy wszystkich Polaków, toteż program Prawa i Sprawiedliwości jest na tyle ideowo elastyczny, że bez trudu potrafi do siebie przyciągnąć zarówno socjalistów jak i liberałów, choć do tej pory zdawało się, że jest to próba połączenia wody i ognia. I tak Zyta Gilowska w dzisiejszym wywiadzie dla nierządowej Rzeczpospolitej obiecała, że nie będzie obniżki podatków, co cieszyć może patriotyczną lewicę, ale liberałowie też są wniebowzięci, bo wnioskując a contrario Zyta nie mówiła nic o tym, że podatki będzie podwyższać! Ten złoty środek bardziej obrazowo ujęła wspomniana Nelly twierdząc, że: Premier Kaczyński nie zna się na biznesie i się do tego nie miesza. Upraszczając: premier chce tylko, żeby biznes zarobił dużo pieniędzy. A PiS da dużą ich część na biednych.
I bynajmniej nie jest to pogląd socjalistyczny, czy raczej tylko socjalistyczny, bo każdy rozsądny pisowski liberał również się pod tymi słowami podpisze. Bo przecież już sam fakt, że Pan premier pozwala aby biznes zarabiał pieniądze wskazuję na dobrą wolę prezesa i przeczy tezie, jakoby Pan premier był socjalistą. To, że potem te pieniądze rozda, to nic innego jak tylko pokłosie tego, że polski liberalizm zawsze był zaskakująco nowatorski, a jak się liberałowie z PiSu postarają to może zostaną przez Nelly uznani za biednych i te pieniądze do nich z powrotem wrócą. Bo jak wiemy wszystkie drogi prowadzą do PiSu a Zycie Gilowskiej przy okazji warto pogratulować, że nie poszła na lep taniej propagandy i nie obiecała że w 2008 r. obniży PIT do 18 i 32 %.
Ale nie tylko liberałowie i socjaliści biorą udział w wyborach. Często zdarza się, że głosują również kibice sportowi. Dlatego Pan prezes Urbański postanowił się im przymilić, i mimo zapowiedzi w programach telewizyjnych nie pokazuje meczów na żywo, a te pokazywane przerywa. Nieobeznanym w wyborczej taktyce czytelnikom należy jedynie wyjaśnić, że całkiem naturalne jest niepokazywanie całych 90 minut spotkania piłkarskiego, raz żeby kibiców nie zanudzać, dwa, żeby czasami nie nabrali podejrzeń, że mimo ogromnej pracy CBA, mecze nadal są ustawiane, trzy, żeby czasem nie przyszło im do głowy, że to widz rządzi telewizją, i wreszcie po czwarte, żeby w trakcie przerwy mogli sobie popatrzeć na pustą lodówkę zafundowaną im przez Platformę Obywatelską. Dlatego też 40 milionów na więzienia podebrane z budżetu Euro2012 przez Pan ministra Ziobrę tym bardziej nikogo dziwić nie powinno.
Uczymy bawiąc, bawimy ucząc zdaje się myśleć komitet polityczny PiS, czego przykładem był chociażby przebieg debaty prezydenckiej z popisową rolą Moniki Olejnik.



Komentarze
Pokaż komentarze (3)