Nie ma szczęścia poseł Sławomir Nowak, z powodu bystrości swego umysłu, często przyrównywany do Pimkiego z kultowej kreskówki Pimki i mózg. Owszem wczoraj składał kwiaty pod pomnikiem obrońców poczty Polskiej co mu się chwali. Podobnie jak krytyka pewnego niemieckiego noblisty, znanego nadczłowieka, nudziarza i skąpca jak określiła go Pani Joanna Mieszko Wiórkiewicz (o niej w wikipedii).
Ale jak donoszą media poseł Nowak uwikłał się również w ciemne interesy. Otóż postanowił do piłkarskiego klubu Lechia Gdańsk sprowadzić możnego państwowego sponsora nasz flagowy koncern narodowy Orlen S.A. I nie chodzi nawet o to, że teraz każdy, kto tankuje na stacji z orłem, będzie finansował klub z miasta Pana Nowaka (co szczególnie ucieszy kibiców z pobliskiej Gdyni). Nie chodzi również o to, że tak jak cudownym trafem tuż przed wyborami poseł Nowak znalazł kwity na pradziadka Pana Prezydenta (służył u rosyjskiego zaborcy), tak i teraz przedwyborczym rzutem na taśmę, ratuje klub, który dostał się do II ligi, bo III ligowe kluby oddawały mecze walkowerem, bojąc się przyjazdu gdańskich kibiców (na jednym wyjeździe grozili zgwałceniem okolicznej krowy)
Chodzi o to, że tuż po tym jak załatwiono ten przypływ gotówki zatrzymano głównego trenera Lechii Gdańsk pod zarzutem zbrodni korupcyjnej. Okazuje się więc, że Nowak, świadomie lub nie współpracował z aferzystami, bo jasne jest, że aby trener mógł kupować mecze, zarząd klubu musiał mu na ten cel przekazać sporo gotówki. Trudno więc pozbyć się wrażenia, że Pan Dudziński ma rację, twierdząc iż Sławomir Nowak to V kolumna PiS w Platformie Obywatelskiej.
Szczęścia nie ma też mistrz kampanii wyborczych, ulubieniec salonu Donald Tusk. Gdy przed laty doceniony przez Sejm, został wybrany szefem Najwyższej Izby Kontroli (jedynego wówczas organu Ubekistanowi się nie kłaniającemu), to z racji swoich obowiązków nadzorował kontrolę prywatyzacji Banku Śląskiego. W pokontrolnym oświadczeniu wyraźnie orzekł, że żadnych nieprawidłowości nie było, a tymczasem jak stwierdzili profesjonalni posłowie z komisji bankowej owa prywatyzacja to jeden wielki szwindel.
Nie obędzie się więc chyba bez Trybunału Stanu, chyba że Pan Tusk wycofa się z kampanii wyborczej i w ramach pokuty nie tylko zacznie czytać Gazetę Wyborczą, ale także poprosi swych wyborców aby oddali swe głosy na pewnego skromnego doktora nauk prawnych (ale nie nadczłowieka) obecnie będącego premierem.



Komentarze
Pokaż komentarze (6)