Słowo honoru, nie ma takiej bzdury, której przeciwnicy PiS nie kupią jako prawdy objawionej. By dokopać znienawidzonym 'pisiorom' gotowi są porzucić wszystko: od logiki począwszy, na przyzwoitości skończywszy.
Weźmy przykład ze słynną akcją „Schowaj babci dowód” Naiwni przeciwnicy PiS myśleli, że to żart przesyłki go sobie dla zabawy (robił to nawet minister Polaczek), a tymczasem była to zorganizowana akcja Onet, Gazety Wyborczej, a może jak mówi klasyk byli tam i inni szatani
.Znajomość marketingu w takich firmach jak ITI czy Agora zawsze pozostawiała wiele do życzenia. Stąd nie powinno nikogo dziwić, że kurs Agory od lat schodzi na psy (za drzwiami czeka już komornik), nakład Wyborczej gwałtownie spada, a zaledwie pojedyncze egzemplarze gazety ukrywane są gdzieś pod wszędobylsko walającymi się numerami Gazety Polskiej czy Ekspresu Wieczornego (gazety, której komercyjny sukces stanowi koronny dowód jak świetnie Pan premier porusza się w świecie biznesu). Podobnie w przypadku ITI, przaśność garażowej telewizji TVN, gierkowski wystrój (to się akurat pisowskiemu elektoratowi słusznie podoba) studia czy znikoma ilość wejść na Onet.pl dowodzić musi tylko jednego- w tych filmach pracują tylko kretyni.
Dlatego trudno się dziwić, dlaczego i ta akcja wymierzona w radiomaryjny elektorat musiała skończyć się fiaskiem. Co prawda o akcji schowaj babci dowód niektórzy jako pierwsi mogli się dowiedzieć już z salonu 24, gdzie blogerzy jeden przez drugiego opisywali, że dostali od znajomych podobne sms-y, ale kto wie, czy czasem partacze z Agory, potajemnie nie skopiowali prywatnych książek telefonicznych i teraz wykorzystują to w swym nędznym marketingu.
Zresztą mieliśmy już pełno takich przykładów w historii, żeby chociaż wspomnieć przesyłane sobie sympatyczne dowcipy o Małyszu (za tym stała Izabela Małysz), czy też chamskie kawały z naszego Pana premiera (za tym stało NKWD).
Co mogło jednak skłonić tych straceńców, do tak tragicznego kroku, który do cna obnażył wszelką moralność zaplutego karła neoreakcji. Otóż marketingoodebile naczytali się głupot o demokracji i myśleli, że liczy się każdy głos. Od lat bowiem wiemy, że elektorat radiomaryjny w głosowaniu swym jest bardzo rozważny. Niemal do legendy przeszły zdjęcia jak sędziwe panie w beretach rozkładają na obrusach ulotki wszystkich partii i godzinami przy kawie i ciastkach debatują między sobą nad tym czy poprzeć partię reformatorów, czy partie zachowawcze. A co z podatkami, co z ekologią no i najważniejsze, czy art. 56 ust.2 Traktatu reformującego nie jest sprzeczny z art.2 konstytucji RP?
Nie raz, nie dwa bywało, że politycy próbowali mamić sędziwych Polaków swymi obietnicami, ale nad wszystkim czuwa mąż opatrzności ojciec Tadeusz, który jak niegdyś przeor Kordecki broni niezależności swych wiernych. Wybierajcie jak wam każe sumienie, ja wam niestety pomóc nie mogę, mówi, a wszelkim politykom czy to z prawa czy z lewa drzwi do swego imperium zatrzaskiwał przed nosem.
Tymczasem agitatorzy z TVN i Agory pogwałcili tą świętą zasadę neutralności i teraz rozłoszczone „babcie” ramię w ramię pomaszerują i zagłosują na Prawo i Sprawiedliwość. Doprawdy gdyby nie błędy i amatorszczyzna massmediów głosy tych setek tysięcy radiosłuchaczek mogły by rozmaicie zasilić komitety wyborcze. A tak wszystko chyba jest już jasne.
Do tego antypisowscy w swej zapalczywości wierzą, że ten kto wymyślił cała akcję dął się zastraszyć, a tymczasem trudno aby autor miał się czego bać, w końcu przecież cała ta akcja nie wypełnia znamion czynu zabronionego, co każdy z sympatyków PiS może poświadczyć.



Komentarze
Pokaż komentarze (17)