Wiele się ostatnio mówiło na salonie o kulturze wyborców Prawa i Sprawiedliwości. Ta, niemal już legendarna postawa nadstawiania drugiego policzka, kierowania się wartościami przez duże W, czy też lat but not least dżentelmeńskim umiarem w stosunku do politycznych oponentów, przejdzie z pewnością do historii polskich wyborów. Przykładów można by mnożyć setki, jeżeli nie tysiące i tylko szacunek do czasu szanownych czytelników nie pozwala mi na podanie przeogromnej liczby przykładów. Ale skusiłem się na jeden z nich, który moim skromnym zdaniem idealnie pokazuje myślowe skróty grzeczności na co dzień:
Taki oto transparent zawisł na spotkaniu wyborczym Prawa i Sprawiedliwości w mieście Łodzi, które odwiedził sam Pan premier Jarosław Kaczyński. Cały napis na transparencie dokładnie brzmiał: „Do niektórych dziennikarzy: Dlaczego nienawidzicie Polski bardziej niż żołnierze III Rzeszy?”
Po dokładnym wczytaniu się w treść transparentu, podstawowe pytanie jakie trzeba sobie to, to że skoro podstawowym odnośnikiem są żołnierze III Rzeszy, to co oni symbolizują. Wybór jest dość trudny wszak romans z III Rzeszą przeżył sam Benedykt XVI, co jak widać nie przeszkodziło mu w dyplomatycznej karierze w kieszonkowym państwie Watykan. Ponadto to przecież tu w salonie niejaki Waits napisał kiedyś, że Hitlerowcy przy komuchach to Himalaje humanitaryzmu. Wybór zagęszcza się nam więc coraz bardziej. Mimo wszystko wydaje się jednak, że szalę na niekorzyść żołnierzy III Rzeszy przechylił Gunter Grass i dziadek Donalda Tuska, którzy tylko cudownym zbiegiem okoliczności wymknęli się Trybunałowi w Norymberdze. Na marginesie warto również zauważyć, że ów transparent choć słuszny, nie to jednak nie odnosi się do holocaustu autorstwa Che Guevary i przez takie zaniechania młodzi ludzie chodzą w koszulkach z jego podobizną, mimo iż przecież Che był homofobem, co swym antygejowskim barometrem (gdzie on go trzyma?) wykrył niezawodny Castaneda.
Ale wróćmy do kulturalnej krytyki naszych sympatyków Pana premiera. Skoro już ustaliliśmy, że Niemcy to jednak zło (choć Pan premier ponoć się z nimi chce dogadać) to warto teraz sobie uświadomić, którzy dziennikarze nienawidzą Polski bardziej niż żołnierze III Rzeszy.Pierwszy jaki mi się skojarzył to jednak Maciej Rybiński, który kala polski język nie tylko kradzionymi tekstami ze szwabskich gazet, ale przez wiele lat mieszkał w III Rzeszy RFN-owskiej. Widocznie na tyle nasiąkł niemieckim myśleniem, aby w Polsce pisać do gazety wydawanej przez Niemców, która jak powiedział Pan premier nie służy polskim interesom.
Być może jednak jest to Jan Pospieszalski. Na urodzinowej imprezie w salonie ma przecież śpiewać niemieckie piosenki, nie bacząc na to, że 68 lat temu w Polsce niemieckie piosenki śpiewali właśnie żołnierze III Rzeszy.Kto wie, a jednak może to być Bronisław Wildstein, który na odprawy swoich kolegów patriotów przeznaczył zaledwie kilkaset tysięcy złotych pozostawiając resztę skarbca na pastwę różowego układu. A przecież mógł wziąć więcej i darować (darowizny wszak nieopodatkowane) na imperium cudownie odnalezionego syna Chrystusa, który boso po wodzie chadza ostatnio w Toruniu.
Typów jest jednak więcej. Być może to Piotr Semka, który w co drugim tekście ironicznie promuje Ericę Steinbach, czy też ks.Garncarczyk, który co prawda Europejski Trybunał Sprawiedliwości przyrównał do Auschwitz, ale widać z musu, bo zaledwie w paru lakonicznych zdaniach.
Mnie jednak wydaje się, że chodzi o Tomasza Sakiewicza. Wszak doskonale pamiętam jak powszechnie szanowane (zwłaszcza od tygodnia) starsze Panie w beretach krzyczały , że jest hitlerowcem i ukamienował abp. Wielgusa. A te szanowne damy to przecież hołubione w salonie zwolenniczki Prawa i Sprawiedliwości.



Komentarze
Pokaż komentarze (20)