Właśnie się dowiedziałem, że przerażona Jolanta Szczypińska odkryła, iż tajemnicza choroba Pana Aleksandra Kwaśniewskiego może być zaraźliwa. Nie dziwię się trwodze Pani Jolanty, wszak niedługo będzie trzeba dać na przedślubne zapowiedzi, a tu ten „mały krętacz” nieznaną filipińską chorobę może roznosić. Tymczasem wszyscy pamiętamy jak podczas ostatniej wielkiej debaty (Pan premier wygrał 108 do 0,5) Pan Kwaśniewski nad Panem premierem podejrzanie się nachylał i wyraźnie w jego kierunku rozpylał swe feromony. Nie wiadomo więc teraz nie tylko co ze ślubem, ale co najważniejsze wszelkie przedślubne fiki miki kategorycznie muszą być zabronione. I być może prof. Bartoszewskiemu właśnie o taki koniec małpki fiki miki chodziło, wszak jako uśpiony szpieg sowiecki, wie nie tylko co w trawie piszczy.
Wstrzemięźliwość to jedno, ale bezpieczeństwo państwa to rzecz najważniejsza. Nie można bowiem w 100% wykluczyć, że Aleksander Kwaśniewski niczym żywa bomba biologiczna postanowił ostatnim rzutem na taśmę uratować Ubekistan i podstępnie zaatakował Pana premiera. Wszyscy pamiętamy co spotkało Pana premiera Juszczenkę, który przecież od wizyt z Panem Kwaśniewskim nie stronił. Ponadto wykręcanie się z debaty z Tuskiem (swym pomocnikiem) tylko naszą teorię wzmacnia.
Dlatego tym bardziej należy współczuć Panom prokuratorom, którzy zapewne ubrani w skafandry i maski przeciwgazowe na 11 dni przed wyborami postanowili sprawdzić finanse byłego prezydenta. Bezpośrednim impulsem do tego typu apolitycznych działań, musiał być artykuł Doroty Gawryluk, która odważnie pyta Jolantę Kwaśniewską dlaczego Pani „beza” nadal nie pomaga dzieciom. Na szczęście Pani Dorota jest na tyle taktowna, że nie pyta dlaczego nie robi tego Pani Kaczyńska. Opinia jaką Pani Maria cieszy się u swego szwagra, czy tez przyjaciela domu ojca Tadeusza, jednoznacznie wskazuje, że i tak pierwsza dama ma szczęście, że jej jeszcze nie ubezwłasnowolniono.
I jedynym pocieszeniem w całej tej zaistniałej sytuacji, jest fakt, że typowymi objawami owej filipińskiej choroby jest bełkot, mówienie rzeczy niezrozumiałych i ślinotok, czyli wszystko to czego nigdy Panu premierowi nie można było zarzucić.
Ale nagły atak razwiedki, dotyczy nie tylko osoby Pana premiera. Jak słusznie zauważył na swoim blogu Pan Janusz Korwin Mikke obecność niepełnosprawnej dziewczynki na wózku, nie mogła być przypadkowa i była to po prostu prowokacja. No bo niby skąd nagle u Partii Ekshibicjonistek dziewczynka na wózku – pyta Pan Janusz i tym retorycznym pytaniem jak zwykle (który to już raz?) trafia w sedno. Zapewne bowiem dziewczynka ta została na potrzeby prowokacji wypożyczona (na ścianie wschodniej pełno takich wypożyczalni) lub po prostu przekupiona, a Partia Ekshibicjonistek spodziewając się kolejnego wykwitu geniuszu Pana Janusza, popchnęła wózek tuż pod jego mównice. Mało tego matka dziewczynki (znana aktorka grała Niewolnicy Isaurze) nauczyła się kilku kwestii na pamięć i przyszła zdyskredytować wybijającą się ponad przeciętność Unię Polityki Realnej.
I jedynie co teraz przychodzi zrobić prokuraturze (jak tylko UPR wygra) to sprawdzić tożsamość wszystkich jeżdżących na wózku i przeprowadzić śledztwo na rzecz której partii pracują.



Komentarze
Pokaż komentarze (24)