Spośród wielu złośliwości na temat Pana premiera oprócz tego, że nie jest przystojny, nie umie śpiewać i nie wiedzieć czemu lubi ludzi najbardziej obraźliwa jest ta, że Pan premier nie zna się na gospodarce i finansach. I właśnie tym kłamstwom i oszczercom Pan Donald Tusk postanowił dać odpór i publikując raport na temat uwłaszczenia braci Kaczyńskich, uratował honor Pana premiera. Wszak powyborcza koalicja już ponoć blisko, a obaj kandydaci solennie zapewniają, że w kampanii troszczą się wyłącznie o Polskę i nie kierują się antypatiami osobistymi. W raporcie tym (na razie krótkie przedruki w prasie) lider PO przedstawia całą gamę rozmaitych talentów gospodarczych Jarosława Kaczyńskiego, z których każdy jest na miarę złota, a niekiedy nawet platyny.
I tak Pan premier okazuje się być dobrym kadrowym, a leninowskie kadry jak wiemy to połowa sukcesu. Przykładowo w zamierzchłych latach 90tych niejaki Krzysztof Czabański (obecnie prezes publicznego radia) będąc jednocześnie likwidatorem państwowego majątku RSW Prasa-Książka-Ruch, został (m.in. wraz z Panem premierem) współzałożycielem Fundacji Prasowej Solidarność, która to fundacja od wspomnianej RSW przejmowała majątek po zaniżonej cenie. Czyż za taki transfer każdy menadżer nie dostałby od swojego szefa sutej podwyżki, a nawet awansu? Wszak trudno było wówczas znaleźć kogoś lepiej zorientowanego w sprawach RSW, niż jej likwidator.
Kadry kadrami, ale najważniejszy jest zysk (wszak Saba, Busio i Pan premier musieli coś jeść). W tym przypadku dała o sobie znać drzemiąca w Panu premierze smykałka salesmena (w tamtych czasach mówiło się domokrążcy) i po kilkugodzinnym tournee Pan premier w dzień po wydzierżawieniu państwowej nieruchomości w Al.Ujazdowskich, sam wydzierżawił ją Bankowi Przemysłowo-Handlowemu za trzykrotnie wyższy czynsz i to płatny na 13 lat z góry. Czyż nie ma żyłki do interesów?
Divide et impera-brzmi znana łacińska paremia a Pan premier (w prostej linii potomek Remulusa i Remusa) doskonale potrafił szermować nią w praktyce. Uzyskany za pół darmo majątek pomnożył i podzielił bowiem pomiędzy swoją polityczną rodzinę tak, aby każdy mógł przy srebrnej misy Porozumienia dowolnie się posilić. I być może właśnie dzięki temu Porozumienie Centrum jest dziś najbardziej zwartą partią, wszak nic tak nie łączy wzajemnej przyszłości, jak wspólna przeszłość.
I nie piszę tego, ot tak dla zabawy, ale głownie dlatego, żeby administratorowi nowego portalu rzeczpospolita.pl uświadomić, że owszem sprawa groźnego ataku na Orlen jest ważna (skończy się pewnie tak tragicznie jak słynne bomby atrapy w metrze), ale raport wychwalający Pana premiera jest o niebo ważniejszy, przynajmniej dla tych dla którzy dotychczas w takie talenta Pana premiera nie wierzyli.



Komentarze
Pokaż komentarze (47)