Internet uczy pokory, nie raz , nie dwa już się o tym przekonać. Nie sprawdziłem dokładnie danych o oficerze Wehrmachtu Wilhelmie Hosenfeldowi, przez co niektórzy moi czytelnicy mogli nabrać fałszywego przekonania co do jego osoby i za to nieporozumienie przepraszam.
Ale przeprosić we własnym imieniu jest ławo, przykładowo Pan Jacek Kurski ciągle kogoś za coś przeprasza i doprawdy nie widać, aby sprawiało mu to jakąś wielką trudność. Inaczej jest z Panem prezydentem, który nie lubi przepraszać, ale akurat Pan prezydent jest w swej niechęci usprawiedliwiony. Wszak powaga urzędu wręcz zmusza Pana prezydenta do tego, aby nawet mimo wyroków sądowych, byle kogo nie przepraszał.
Ja jednak jestem tylko skromnym blogerem więc przeproszę nie tylko za siebie, ale też za innych.I tak przepraszam za Instytut Yad Vashem, który w swej, co tu dużo mówić, ordynarnej bezczelności nie przyznał oficerowi Hosenfeldowi, medalu Sprawiedliwego Wśród Narodów Świata, gdyż świadectwa bohaterskich czynów były dla Instytutu, oględnie mówiąc, nie do końca wiarygodne. Dezynwoltura z jaką Instytut obchodzi się dokumentami, znana jest w środowisku nie od dziś, przeto nie raz nie dwa w przeszłości milcząco postulowałem, aby dyrektorem został Pan Lech Kaczyński, wówczas skromny profesor prawa. Najlepiej zaś do pomocy powinien wziąć sobie jakiegoś przyjaciela (co dwie głosy to nie jedna), z których najlepiej pasuje, bodajże Pan profesor Bender.
Przepraszam również za Panią Irenę Sendlerową, wszak mój czytelnik Pan montgomeryb pyta czy Sendlerowa jest wkurwiona i spaliła zdjęcia Kaczofaszystów ? Jest mi (i być może Pani Irenie również), niezwykle przykro, że Pan montmeryb (chyba nie z wykształciuchów) tak bardzo się zdenerwował i w swym uniesieniu musiał użyć aż tak dobitnych słów.
Za kogo jeszcze przepraszam? Otóż przepraszam także za powstańców warszawskich, którym pośmiertne odznaczenie oficera Hosenfelda, również nie przypadło do gustu. Ostatnio jeden z powstańców śmiał skrytykować Pana premiera, za co dostał zaszczytne miano sklerotycznego starcza i śmieciucha. Chciałbym tego typu przyjemności powstańcom tym razem oszczędzić, więc jeszcze raz powtarzam: przepraszam.
Na koniec zaś przepraszam za Pana prezydenta Kaczyńskiego, który na niedawnej sesji ONZ powiedział, że potrzebna jest solidarność z tymi państwami, która pomoże im wprowadzić czystsze technologie nie spowalniając ich rozwoju, która to solidarność ma zdaniem Pana prezydenta polegać przede wszystkim, na przekazywaniu technologii, które ograniczają emisje. Przepraszam więc, za te lewackie fobie i lęki Pana prezydenta, przed emisją dwutlenku węgla do naszej atmosfery, a także za to, że Pan prezydent świadomie lub nie lobbuje na rzecz ekoterrorystów, którzy na tych „technologiach” nabijają swoje trockistowskie kieszenie.



Komentarze
Pokaż komentarze (15)