CBA nie jest upolitycznione Trudno mieć pretensję do Pana Mariusza Kamińskiego za to, że ujawnił nam wszystkim prawdę, która pozwoli nam wszystkim dokonać lepszego wyboru już za 5 dni. Co prawda nie wiedzieć czemu (być może to od nadmiaru wrażeń) ja i bardzo wielu blogerów tuż po piątkowej debacie, przewidzieliśmy taką konferencję, ale to raczej dziwny zbieg okoliczności. Wszak jest całkowicie normalne, że grupa ludzi potrafi co do tygodnia trafić z konferencją Pana Kamińskiego. Gdyby jednak było inaczej, to wówczas ktoś mógłby wysnuć nieuprawnione wnioski, iż CBA działa na polityczne zamówienie i ratuje PiS przed wyborczą przegraną.
Te oszczercze zarzuty już od paru godzin próbują podważyć sympatycy Prawa i Sprawiedliwości, którzy być może nie znają Pana Mariusza tak dobrze jak blogerka Nurni (rozmawiałam z nim 20 lat temu), ale czują jak bardzo się Pan Kamiński poświęca. I tak mohairhead pisze np., że to kampania wyborcza, a nie szkółka niedzielna, a detergent wprost stwierdza, iż politycy PiS mają to co wykorzystują; Nieładnie ale to polityka, a nie zabawa w stawianie babek. Wspiera ich w tym niejaki krzaq, który z kolei pisze, iż przy tak ostrej krytyce CBA (co by nie zrobiło) głosom o potrzebie likwidacji czy rekonstrukcji dobrze że zagrano hakiem. O tym, że CBA nie jest służbą PiSowską przekonuje niezawodny Edmund Dantes pytając: To w takim razie nie wolno PiS-owi pokazać, że dotrzymało się obietnic wyborczych? Całość wieńczy niejaki ppppppp6 oświadczając Tak, może i jest niemoralny. Ale co z tego!!!
Są tacy (to nie żart) , którzy jednak nie wierzą, iż Pan Mariusz jest bohaterem (copyright by Trystero) i sieją zdradzieckie wątpliwości. Ci osobnicy, z wrodzoną sobie buta i bezczelnością twierdzą np., że trudno mówić o tym, że Pan Kamiński uchronił nas przed wybraniem polityka –łapówkarza, skoro Pani Sawicka i tak już nie kandyduje, a tożsamość tajemniczej frotmenki i ludzi do kręcenia lodów trudno będzie poznać przez kilka najbliższych dni. Jak więc znaleźć czarne owce z nagrania? Być może, jak twierdzą owi osobnicy, ujawnienie taśm tuż po zatrzymaniu (czyli 2 tygodnie temu) znacznie zwiększałoby prawdopodobieństwo dojścia do prawdy i pozwliłoby na uniknięcie błędu podobnego do błędu Agory w sprawie Michnika. Nie wiemy jednak czy ta prawda nie byłaby przez te następne dni zapomniana.
A przecież tylko prawda jest ciekawa



Komentarze
Pokaż komentarze (13)