Ubecy nie przychodzą nocą i swych sieci po omacku nie zarzucają. Łatwo się mogą wówczas pomylić. Wolą raczej światło dnia, gdzieś w kawiarenkach zacisznych.
Ubecy generalnie są śliscy, lubią się lepić. Tak w tym są mistrzami i rzadko się odklejają.
Ubecy mają słuch przytępiony. Nie dziwne, od trzasku łamanych sumień pękają bębenki. Ale za to śmieją się głośno, tak jak każdy kto wygra. Choć to ciągłe wygrywanie może ich nudzić.
Ubecy istnieli zawsze, tak jak zawsze istniało sumienie, są nam potrzebni na zasadzie kontrastu.
Mówią, że ludzie co do zasady są raczej paskudni, tylko trzeba dać na to im szansę.
Czasami trzeba wokół pokrążyć, a lot powinien być długi. Pikowanie w dół to etap ostatni, ale jakże przyjemny.
Ale mówią, że są i tacy co tej szansy usilnie szukają, losu nie kuszą, losem swym gardzą.
Wówczas krążyć nie trzeba, wystarczy tylko od razu się schylić.
Każdy ma swoją granicę, choć na co dzień jesteśmy bohaterami.
Ale są też tacy granic tych pozbawieni i płaczem maskują przejścia graniczne.



Komentarze
Pokaż komentarze (13)