Siła spokoju Pana prezydenta chyba nad nami, gdyż jak okazuję się, nie musimy wcale tygodniami bezczynnie czekać, aby przekonać czy Donald Tusk rzeczywiście spełni swoje obietnice wyborców i czy wszystkie nieprawości, tak jak obiecywał, będzie wypalał krwią i żelazem.
Jak się bowiem okazało, dziś na konferencji prasowej niezwykle poruszona Pani Minister Fotyga poinformowała, że na skutek nadmiaru obowiązków, pracownicy zagranicznych komisji wyborczych padają już z wycieńczenia! Wydaje się więc, że wobec powyższego skandalu, prokuratura, nie powinna zasypywać gruszek (tudzież taśm z podsłuchów) w popiele, tylko czym prędzej oskarżyć polskich wyborców przestępstwo znęcania się nad druga osobą, być może nawet w zbiegu z przestępstwem narażania na utratę zdrowia lub życia. Pan Tusk z kolei powinien z tego surowo prokuraturę rozliczyć. Trudno się dziwić oburzeniu Pani Minister, skoro jej podwładny, zastępca konsula w Londynie sam mówi że „w ostatnich parlamentarnych głosował tysiąc. W referendum unijnym 6,5 tysiąca. Jeżeli teraz zagłosuje 10 tysięcy, już będziemy mogli mówić o frekwencyjnym sukcesie. A my przygotowujemy aż 20 urn.”
Tymczasem bezczelność naszych rodaków nie zna granic (dosłownie i w przenośni) i nie dość że tłumnie stanęli do urn to jeszcze zagłosowali nie za tym kandydatem co trzeba. Widać przydało się aby (parafrazując wieszcza) owe zagraniczne towarzystwo ktoś porządnie ugryzł w dupę.
Życie na obczyźnie bywa trudne, ale i w Polsce, mimo gigantycznych zmian Pana premiera, nadal żyje się w świecie opresji. Oto pogromca wykształciuchów, państwowy urzędnik, Pan Paweł Paliwoda, na pytanie o to czy po klęsce wyborczej nadal pobiera wynagrodzenie za doradzanie szefowi MEN pisze, że „Kwestie wynagrodzeń urzędników państwowych reguluje ściśle prawo. I nic tu nie zależy od mojego chcenia czy niechcenia” I trudno Panu Piotrowi nie przyznać racji, w końcu skoro prawo nakazuje mu pobierać pensję, to do ostatniego dnia urzędowania powinien z jej nie rezygnować, o pomyśle wypowiedzeniu umowy o pracę nawet nie wspominając.
Zresztą jak słusznie zauważa Pan Paweł „Obecny rząd wciąż pełni swoje obowiązki - i nie może być inaczej - do momentu powołania przez Sejm nowego.” A skoro rząd pełni, to minister nadal rządzi, a Pan Paliwoda może nadal doradzać. Kto wie być może nawet rzutem na taśmę minister Legutko, planuje jakąś reforemkę w formie rozporządzonką (komże zamiast mundurków?) i potrzeba mu fachowej rady, czy komże mają być białe, czarne czy może niebieskie (czerwone zdecydowanie nie).



Komentarze
Pokaż komentarze (5)