Ojciec Święty postanowił iść za ciosem i po hurtowej kanonizacji ofiar lewackiego terroru w Hiszpanii (na szczęście ofiar prawicowego terroru nie było) postanowił przypomnieć wiernym o ich niezbywalnych prawach naturalnych.
Farmaceuta ma prawo do sprzeciwu sumienia i powinien zachęcać każdego do porywu człowieczeństwa po to, by każda istota była chroniona od poczęcia aż do naturalnej śmierci i by środki medyczne odgrywały naprawdę rolę terapeutyczną – powiedział papież i aż trudno się dziwić, że do tej pory farmaceuci potulnie spełniali zachcianki bezczelnych pacjentów z wypisanymi receptami.
Złośliwi twierdzą co prawda, że Ojciec Święty uległ lobbingowi właścicieli stacji benzynowych, gdzie z racji konkurencji z aptekami, sprzedaż prezerwatyw idzie dość kiepsko. Ale i lobbystów można łatwo przechytrzyć poprzez zwyczajne ustawowe nakazanie im zatrudnienia na stacjach właśnie magistrów farmacji, oczywiście poza dniami świątecznymi, bo wówczas stacje po prostu powinny być zamknięte. W końcu byłoby katolicką obłudą zezwalanie farmaceutom, z jednej strony na odmowę sprzedaży prezerwatyw w aptece, a z drugiej zmuszanie pracowników CPN-ów na takową sprzedaż na stacjach.
Ale niestety, mimo osiągnięć polskiej edukacji w ostatnich latach (dziękujemy Panie Ministrze) magistrów farmacji wcale nie jest tak wielu, stąd nie da się nimi obsadzić wszystkich ważnych ideologicznie placówek. I tak największy problem będzie z obsadą kiosków, gdzie panie kioskarki nie tylko powinny mieć prawo do odmowy sprzedaży Unimila ze względu na swoje sumienie, ale także to od ich przekonań powinno zależeć czy uda nam się kupić papierosy, pornografię, a nawet Gazetę Wyborczą.
Ale kioski to nie wszystko, co bowiem zrobić z salonami fryzjerskimi? Przecież to nie kto inny jak właśnie obecny Minister Edukacji, na łamach tygodnika „Wprost” udowadniał jak fatalnie interpretowane jest prawo, które zezwala uczniom na noszenie dredów w szkole. A przecież przed takim dylematem moralnym, niejeden fryzjer staje niemal codzienne.A co kelnerami, przecież cholesterol zabija, co cukierniami (wiadomo diabetycy) no i wreszcie co z pijalniami piwa, niepatriotycznie zwanymi pubami. Wszak niejeden już krzyczał: Wódko pozwól żyć.
I tylko Pan prezydent jest rad ze słów Ojca Świętego, bo nie odzywając się do Narodu, najwidoczniej realizuje swój sprzeciw sumienia wobec wyników ostatnich wyborów.



Komentarze
Pokaż komentarze (133)