O tym, że internauci mają rację i powoli znów wracamy do PRL-u przekonało mnie dziś trzech prawicowych polityków: Tomasz Sakiewicz, Janusz Korwin Mikke i niejaki Krzysztof Buczkowski, co dodatkowo uświadamia mi jak pojemna może być Polska prawica.
Pierwszy (jak zawsze) udowodnił mi to Tomasz Sakiewicz opowiadając o miłosiernych zwyczajach w Płockim Ośrodku Ruchu Drogowego, w którym o bezpieczeństwo użytkowników ruchu drogowego dbają w tak wysokim stopniu, że wedle własnej woli dopisują nowe punkty do § 6 ust. 1 rozporządzenia, regulującego wymagania dla kandydatów na kierowców.
Ale to nie koniec zasług Pana Tomasza, który na szczęście jest sobą i kończąc opis swej gehenny, nie tylko wskazuje, że owa kreatywna interpretacja jest powrotem do PRL, ale także dziękuję za to Donaldowi Tuskowi. Tymczasem jak się okazuje, dyrektorem ośrodka w Płocku jest niejaki Wojciech Krzewski, być może nawet były kandydat na radnego, ale z ramienia PSL. Zgodnie z rozsądkiem teorii spiskowych, jeżeli to prawda to jednoznacznie świadczy to o tym, że Pan Sakiewicz starym komunistycznym zwyczajem próbuje chyba chronić Waldemara Pawlaka. Gdyby było inaczej Pan Tomasz z pewnością napisałby sążnisty artykuł o tym jak to partia chłopska motoryzacyjnie go prześladuje, a potem ironicznie by podziękował Panu Waldkowi. Tymczasem o ludowcach cisza. Jak nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o pieniądze i być może po prostu Pan Tomasz zaplanował tankować swe auto na rzepak, a tymczasowe kłopoty z kolportażem rozwiąże mu PSL dodając Gazetę Polską jako wkładkę do Zielonego Sztandaru. Byłby to zresztą swoisty powrót do źródeł, wszak w tym dwutygodniku pisał kiedyś sam Stanisław Michalkiewicz.
Ale nie znaczy to, że dziękuję od Pana Tomasza nie należy się również Panu Donaldowi. Wicedyrektorem Płockiego Ośrodka ma być bowiem z kolei płocki radny Platformy, niejaki Krzysztof Buczkowski, co w błyskawicznym śledztwie ustaliła kataryna. Co prawda najprawdopodobniej naukowiec– informatyk Buczkowski radny, to nie ten sam człowiek co dyrektor Buczkowski, gdyż na stronie internetowej radnego brak jakiejkolwiek wzmianki o jego pracy w Ośrodku, ale najwidoczniej starym PRLowskim zwyczajem, po co dokładnie sprawdzać, dajcie nazwisko, a ja już to wszystko posklejam.
PRL nie opuszcza także Korwina Mikke, który po tym jak Ursynowskie Stowarzyszenie Niepełnosprawanych zawiadomiło policję o możliwości popełnienia przez niego przestępstwa psychicznego znęcania się nad dzieckiem stwierdził: "Doskonale. Bardzo się cieszę, że sprawa nabierze rozgłosu"" A rozgłos jak się okazuje jest bardzo potrzebny, gdyż jak na razie nikt nie rozumie troski z jaką Pan Janusz pochyla się nad niepełnosprawnymi:
„Jest skandalem, jak się traktuje w Polsce osoby niepełnosprawne. Jak klasę robotniczą za komuny. Dokładnie tak samo. Upychanie do klasy, w której uczą się dzieci pełnosprawne, jednego dziecka niepełnosprawnego to jest robienie mu krzywdy. I tym dzieciom pełnosprawnym oczywiście też. Najwyższy czas z tym skończyć".
Co prawda do tej pory o tym, co jest dobre dla pełnosprawnych i niepełnosprawnych decydowali rodzice w porozumieniu z dyrekcją, ale teraz decydował będzie sam Janusz Korwin Mikke., w myśl zasady cała władza w ręce UPR.



Komentarze
Pokaż komentarze (5)