Spośród wielu licznych wad jakimi Pan Bóg (dla chętnych Matka Ziemia) obdarzył Julię Piterę najbardziej chyba rzuca się w oczy jej wykształcenie. Pani Julia, z wykształcenia jest bowiem nauczycielką, co zdaniem wyborców Prawa i Sprawiedliwości raczej kompromituje ją jako osobę, która ma zwalczać w Polsce korupcję.
Do końca nie wiadomo, skąd wynika ta słuszna niechęć polskich patriotów do naszych belfrów. Być może chodzi o niezrozumiały i uparty brak wiary historyków w biblijny potop, biologów w kreacjonizm, a fizyków w dar bilokacjo ojca Pio? A może chodzi o to, że wyborcy PiS już za młodu byli szykanowani gorszymi stopniami, oczywiście za swe poglądy? Wszak już wówczas bracia Kaczyńscy byli raczej nielubiani. Tak czy inaczej Pitera jest tylko nauczycielką, co stawia pod znakiem zapytania tę marną kandydaturę z łapanki.
Być może gdyby z wykształcenia była socjologiem, to nie przymierzając jak Ludwik Dorn mogłaby być Ministrem Sprawa Wewnętrznych i Administracji. Na wydziałach socjologów pełno jest przecież studentów, którzy swą przyszłą pracę wiążą z policja i wszelkimi służbami mundurowymi, stąd zapewne godzinami na zajęciach pochłaniają zawiłą materię przepisów antykorupcyjnych.
Mogłaby też być historykiem, najlepiej absolwentką UW. Wówczas jej kolegą z roku byłby sam Pan Mariusz Kamiński, który specjalizuje się w historii polskiej transplantologii, a konkretniej w wysokości śmiertelności na skutek przeszczepów serca.
Najlepiej jednak gdyby była specjalistką prawa kanonicznego i to nawet o zawodowym tytule magistra. Dopiero wówczas jej walka z korupcją miałaby jakiś sens i Pani Julia mogłaby być nawet Głównym Komendantem Policji, jak niejaki Marek Bieńkowski, swego czasu mianowany przez Pana Kaczyńskiego. Patrząc bowiem na chwalebne czyny Panów w sutannach, co jak co, ale specjalista od prawa kanonicznego byłby dla naszej policji jak znalazł.


Komentarze
Pokaż komentarze (45)