Niestety redakcja, mimo usilnych jak na razie nie dysponuje zdjęciami Afganki biegnącej po zrzuceniu napalmu. Jak na razie. Publiczność jest więc zmuszona zając się ochłapem swej wyobraźni, a ta otępiała od ciosów sztucznej rzeczywistości nie może już unieść takiego balastu. Wszelkie werbalne stymulacje próbują reanimować trupa tej ubogiej wizualizacji, ale niestety brak jakichkolwiek podświadomie zakodowanych fotosów bezrękich kalek po ostrzelaniu moździerzem, wydaje się sprawę przesądzać na dobre. Pozostaje wiec tylko pył Afgańskiej wioski skontrastowany z rozpaczą rodzin żołnierzy. Pojedynek raczej z tych nie najrówniejszych.
Zwierzęcy strach w oczach żołnierza jest nawet uczuciem ludzkim, choć ci co dziś wydają wyroki w ludzkich kategoriach raczej nie oceniają. Ocenia się zawsze krzywizną własnej rogówki, a ta nieznośnie od zawsze nosiła znamiona własnego urojenia, w odcieniu niemalże doskonałym. Współczucie rozdaje się więc po łuku własnych sympatii, czasami rozsadzanych czyjąś siłą odśrodkową, choć wówczas od zrywania plomb własnej nieomylności można na chwilę oślepnąć.
Ale nawet skoro moralni ślepcy potrafią dziś odważną kreską malować etyczne freski, to nic nie jest na pewno, a tym bardziej na zawsze.


Komentarze
Pokaż komentarze (2)