Z komunikatu na stronie kancelarii prezydenta wynika, że Pan Prezydent niestety nie wybiera się dziś na mecz w Chorzowie, co może zachwiać duchem bojowym naszej drużyny. Co prawda podczas mundialowego meczu z Niemcami, klaskanie Pana prezydenta najwyraźniej nam nie pomogło, ale przecież mogli rodacy podpowiedzieć kibicowi nr 1 w jakich koszulkach grają nasze orły, to by tak łapczywie niemieckiej gapie nie klaskał. Teraz jednak odróżnić rywali będzie o wiele prościej, wszak gramy dziś z europejsami z Brukseli i to pod wodzą Holendra, co dla starszych piłkarzy zapewne skończy się eutanazją, a dla tych młodszych utratą rodziny na skutek gejowskiej propagandy. Warto więc dziś wieczorem uważnie śledzić czy po strzeleniu bramki nasi zbyt mocno się nie ściskają, po plecach ( i nie tylko) nie klepią lub czy nawet nie chrząkają odbytem (copyright by Paweł Paliwoda).
Ale trudno się dziwić absencji Pana prezydenta, wszak jak podają media strasznie ostatnio jest zawalony jakimiś papierzyskami, co to przyjaciele rodziny niejaki Stopczyk i Molenda zrzucili w nocy w pałacu. Ponoć budynek Stopczyka (Drogie Panie, spokojnie nie tego z „Na dobre i na złe”) idzie do oddania, więc wywozi się takie tam szpargały, bo kto to teraz skupuje? Ambasada rosyjska o tej porze zamknięta. Zresztą nie mógł Pan prezydent pałacowych wrót im nie otworzyć, gdyż jak mówi znane przysłowie „Gość w dom, Bóg w dom”, a Pan prezydent przecież do końca życia będzie katolikiem.
Być może więc Ci dwaj przybysze zasiądą także do wigilijnego stołu z pierwszą (świętą?) rodziną IV RP, jak tylko po pierwszej gwiazdce zrzucą nową dostawę, tym razem z pewnego budynku na Towarowej. I choć zazwyczaj na zbłąkanego wędrowca czeka tylko jedno krzesło przy stole, tak akurat w tej rodzinie znajdzie się jeszcze jedno. Wszak Pan prezydent nie będzie chyba się łamał opłatkiem z zięciem z Sojuszu Lewicy Demokratycznej, czyli co by tu nie mówić, ale partii- przybudówki rosyjskiej agentury. Od tego i nie tylko ma Pan prezydent akurat własnych agentów, a jednego to nawet ostatnio żandarmeria musiała szukać i na siłę sprowadzać z Afganistanu.


Komentarze
Pokaż komentarze (17)