Coś chyba wisiało w powietrzu, jakaś niemrawość Belgów, niedbałość, nonszalancja, frywolność. A potem jeden błąd i cały mecz runął im w przepaść. Smolarek mówi, że na taki błąd czekał, po tym też się poznaje dobrego piłkarza. Ebi chyba ma szanse otrzeć się o wybitność, skoro już kariera Koseckiego nabiera szlachetnej patyny.
Strzelił 5 bramek dwóch meczach, od tego może zawrócić się w głowie, ale pewnie znowu przyjdzie Smolarek senior i po ojcowsku go opierdoli. Taki jest tam chyba układ, choć może kiedyś to Włodek będzie ojcem tego Ebiego, a nie Ebi synem tego Smolarka.
Tak jak kiedyś bohaterem eliminacji jest Polak, który ledwo mówi po polsku, choć ten na pewno czuje się Polakiem. Trochę się zmienia ta nadymana kraina ze stemplem polskości, ale akurat przy tym meczu nie warto politykować. Po co samemu lądować w getcie szułdrzyńskiej żenady.
Leo mówi, że miał ciężko, widać nie wie co mówi. Parasol ochronny rozpięli już w czasie pierwszych negocjacji, potem tylko coraz bardziej napinali ten brezent. Owszem PZPN-owskie skamieliny, ci nasi fachowcy od przebieżek i golenia frajerów i po Holendrze się przetoczyły. Przecież nikt nie obiecywał, że nawet u nas jest idealnie. Ale reszta przyjęła Holendra nad wyraz gościnnie. Może to znów ten nasz kompleks, co generuje chęć imponowania Europie, zwłaszcza komuś ze znanym nazwiskiem. Media zrobiły go na bóstwo, coś jak Engela ze słynnym płaszcze czy Janasa z jego rekordem. Powinien Leo to przeczytać zaraz po meczu, teraz zaczyna się odliczanie i nie będzie tu miłosierdzia.
Ale Leo pokazał, że jest trenerem wybitnym, awansować do Euro i to z takiej grupy, czyste marzenie. Marzenie, które się nam właśnie ziściło.


Komentarze
Pokaż komentarze (7)