Od miesiąca mamy nowego kolegę w przedszkolu. To bardzo znane przedszkole, wiec nie dziwne, że każdy chce w nim być. Początkowo dzieci bardzo się cieszyły., że mają nowego kolegę. Jest z dobrego domu, zna różne trudne wyrazy no i chodzi do kościoła. Pani katechetka była bardzo szczęśliwa, tak jak nasi koledzy co przebierają się płaszcze krzyżackie Tylko ci z czerwoną pokrzywka, co to mieszkają na al. Przyjaciół od początku tego kolegi nie polubili, ale nie wiem dlaczego.
Nowy kolega na początku miał mnóstwo przyjaciół, opowiadał różne historie, ale nawet wtedy nie każdy chciał słuchać. Np. przemądrzała Dagmara nie chciała uwierzyć, że istnieją jakieś duchy (Święte czy cos takiego) i powiedziała, że ona czytała, że duchów nie ma. Nasz kolega bardzo się zdenerwował i nakrzyczał na naszą Dagmarę, ale ona jest bardzo uparta i się nie przestraszyła. Wtedy nasz nowy kolega znowu zaczął się drzeć, tupać nogami i kazał Dagmarze powiedzieć skąd ma taką głupią książkę, bo on zaraz pójdzie na skargę do jej rodziców. Nie wiem jacy są rodzice Dagmary,ale chyba są fajni, bo ta Dagmara wcale się ich nie boi i powiedziała skąd ma tę książkę. Kolega się bardzo wkurzył i Dagmare za karę opluł.
Niektórym dzieciom to się nie spodobało, ale w telewizji akurat pokazywali dwa chomiki i kaczora Donalda, więc wszyscy pobiegliśmy żeby oglądać. Potem na leżakowaniu nowy kolega zaczął opowiadać horrory, ale niektóre dzieci zamiast się popłakać ze strachu zaczęły się śmiać, i kolega znowu się bardzo zdenerwował. Ze złości nawet pogryzł poduszkę a potem, z pierzem w zębach pobiegł na skargę do innych dzieci. Ale nikt za bardzo nie rozumiał o co mu chodzi.
Po kilku dniach wszyscy zaczęli unikać naszego kolegi, Nawet Nicponiek z kolegami woleli sobie powydłubywać oczy z czerwonych lalek niż bawić się we wróżki i skrzaty z nowym kolegą. Tylko ci z Al. Przyjaciół co jakiś czas się z kolegi podśpiewywali. Moźe dlatego, że nasz kolega ciągle miał jakieś przygody, a to znowu kogoś opluł, a to Dagmarę ciągnął za włosy, a to Wojtkowi groził, że coś kredką na niego nabazgrze w ubikacji. Gdzie ni poszedł tam była jakaś awantura. Doszło do tego, że kazał innym dzieciom mówić tylko dowcipy, które tylko jemu się podobają i chciał przestawiać szafki i leżaki w przedszkolu. Narysował nawet plan jak to ma teraz wszystko wyglądać, ale dzieciom wolały swoje stare szafki, wiec ten plan pogniótł i zjadł. Było coraz dziwniej. Może ma to ADHD - szeptały po kątach dzieciaki, bo już było takich paru co ich musieli rodzice z lekarzem z przedszkola odbierać.
Wczoraj jeden z kolegów (przezwisko bolszewik) zaczął się śmiac z chłopaka, który ciągle zagląda innym pod sukienkę, co doprowadziło nowego do furii. Nowy chodził z tym podglądaczem kiedyś do jednego przedszkola, prowadzonego przez siostry Betonki, wiec może dlatego. Wrzeszczał, ślinił się, kwiczał i bardzo temu podglądaczowi się podlizywał. W końcu walnął głową o wykładzinę, trochę się zamroczył po czym wstał i powiedział, że teraz wszystkie dzieci w przedszkolu są jednakowe i można je powymieniać.
Cała klasa zamarła tylko prymus, co to się dumnie ubiera we flagę niemiecką stwierdził, że chyba pora iść do Pani wychowawczyni na skargę.


Komentarze
Pokaż komentarze (20)