Nie wiadomo czy prezydent Lech Wałęsa słucha dzisiejszego expose premiera Tuska, wszak w supermarkecie Carrefour, gdzie w przerwie, przed kolejnym politycznym sukcesem, tymczasowo sobie dorabia, o polityczną audycję jest raczej trudno. Prędzej już, jak się z ochroną dobrze ułoży, to sobie poogląda na żywo jak Naród Wybrany (z niego i Norwid, i Dobraczyński) kradnie batony. Ale być może jak poprosi Panów z działu RTV- AGD to się nad legendą Solidarności zlitują i dadzą mu trochę popatrzeć. Chyba, że trafi na miłośnika PiS (o to ciężko, oni wszyscy za grube miliony pracują w zarządach) to mu puści Bolka… i Lolka.
Nie wiadomo też co dokładnie ma robić w owym supermarkecie człowiek, który wedle własnego poglądu osobiście obalił komunizm. Być może przebiorą go za wielką baterię i będzie reklamował Philipsa, wszak jest elektrykiem. Być może biegając na bosaka, zamiast ręki, będzie podawał nogę klientom, w końcu miał wszystkich puścić w skarpetkach. A może już czas najwyższy rozdać owe 100 milionów. Skoro mamy już 3 miliony mieszkań i bez ruszania się z miejsca przeprowadziliśmy się do Irlandii (dozorca Anioł już 3 godzinę przemawia), to chyba Naród sobie zasłużył. Co prawda bez Mietka, Wałęsa już jakiś taki mniej jest paradny, ale w razie czego się Mietka przebierze w wielką szufelkę, bo przecież kto nie z Mieciem tego zmieciem.
Gdyby Wałęsa wybrał sobie jakiś bardziej ekskluzywny dom handlowy, ot choćby Harrodsa to mógłby nawet spotkać Gorbaczowa, który bodajże sprzedaje torebki Louisa Vuittona. Choć po tym jak nieśmiertelny porucznik Frank Drebin, na oczach kamery zmył mu z czoła flagę imperium, ja radziłbym reklamować hollywoodzkie zmywacze do paznokci. Mogą być z sierpem i młotem, albo najlepiej Che Guevarą. Pinochet jak na morderców się słabo sprzedaje.
Ale niestety Wałęsą pracować będzie w Carrefourze, więc ze sławnych osób może spotkać tylko Kwaśniewskiego na dziale monopolowym (Jola oczywiście w cukierni). Dawny rywal chyba ma niezłych doradców, bo Olek zamiast konkretnych marek reklamuję po prostu alkohol, przez co nie naraża się konkurentom i od wszystkich naraz pewnie bierze prowizję. A potem chodzi jak jego szwajcarskie zegarki, choć czasami się zatnie, a nawet zachwieje.
I widać okazję do interesu zwietrzył Dorn ze swoją Sabą, mówiąc, że mu prezes błekocze jak pijany Kwaśniewski. Ale ten deal chyba nie do końca wypali, wszak Kaczyński razem z swym bratem od miesiąca reklamuje Donalda Tuska.


Komentarze
Pokaż komentarze (11)