Coraz gorzej z salonem. Mieliśmy już tu chyba prawie wszystko (ostatnio np. na topie są donosy), ale po dziś dzień nikt otwarcie nie publikował tu odrażających tekstów pornograficznych. A przecież przed wejściem na stronę salonu, nie ma ostrzeżenia, że to strony , które mogą zawierać treści erotyczne.
Tymczasem jeden z blogerów (imię jego przemilczmy) tak oto opisuje film, który oglądał:
Ciekawe, jak się poczuli ci z nich, którzy widzieli film „Kawalkada”, w którym Cicciolina kopuluje z psem, jest gwałcona i leży w kałuży krwi, wytatuowane typy o twarzach okrytnych sutenerów po kolei oblewają ją spermą
Tekst ma robić wrażenie – jakże by inaczej! - chłodnej i obiektywnej relacji. Bloger bardzo plastycznie opisuje stosunek seksualny, żeby wywołać w nas szok i obrzydzenie. Dlatego bynajmniej nie szczędzi obrzydliwych szczegółów. Pierdu, pierdu. Niech ów bloger wyobrazi sobie, że tekst w Salonie czyta jego córka albo siostra. Czy wtedy też napisałby to samo?
Nie wiem gdzie pracuje ten Pan, mam nadzieje, że nigdy ani w przeszłości, ani w przyszłości, nie będzie miał nic wspólnego z edukowaniem dzieci, a właściciele salonu nie będą mieli z jego powodu kłopotów. Wszak nie udawajmy, że ta sprytna promocja na rozmaitych stronach interentowych jest zjawiskiem z zakresu kultury, a nie kodeksu karnego.


Komentarze
Pokaż komentarze (20)