Proszenie o kulturalne zachowanie blogerów lewicowych przypomina proszenie Panią Marylę, aby zlitowała się nad swymi oponentami i przestała ostrzem swej ekonomicznej wiedzy masakrować ich dyletanctwo. W obu przypadkach sytuacja jest niestety wręcz beznadziejna. Lewactwo nadal będzie zwierzęco wręcz chamskie, a Pani Maryla nadal w rzeczowych dyskusjach, nad swą prasówką będzie tzw. miotłą (synonim brzytwy Ockhama) piętnować wykształciuchowską niewiedzę. Ale o ile Panią Marylę naturalnie można zrozumieć, zwłaszcza, że obiektywnie stwierdzając, trudno nie przyznać jej racji, o tyle prośby lewaków o trochę kultury, są wręcz uwłaczające.
Wszak trudno prosić, gdy te ubeckie kurwy (copyright by Rozwadowski) śmieją się choćby z Gazety Polskiej, co jest dowodem nie tylko na to, że czerwone ścierwa (copyright by Geralt) pierdolą głupoty (tym razem Andrzej-Łódź) ale także na to, że te śmiechy to nic innego jak tylko strużka uryny (Maciej Gawlikowski).
Klinicznym przykładem chamstwa jest bloger Azrael, który nie dość, że bezczelnie pisze teksty, które nie mają się prawa wisieć na stronie głównej (zbyt miałkie) to jeszcze na kulturalne wpisy katolickich komentatorów (w stylu ty mendo) raczy nie odpowiadać, przez co jawnie ich lekceważy. A przecież prawicowa część salonu, zadaje sobie niemało trudu na wyszukiwanie subtelnych przymiotników, które nie tylko dają świadectwo mizerii intelektualnej owego blogera, ale przede wszystkim udowadniają wyższość kulturową poszczególnych komentatorów. Zresztą sam Azrael, po tym jak zostanie ochlapany miłością umiłowanych uczniów Chrystusa, z pewnością chciałby (jak to pokraczny lewak) powiedzieć coś ostrzej, ale się powstrzymuje, co znaczy, że jest nie tylko chamem, ale chamem wyjątkowo też zakłamanym.
Gdyby jeszcze lewactwo ograniczyło się tylko komentowania bloga Azraela, to być może Andrzej Łódź nie zdejmowałby spodni i nie krzyczał chuj wam w dupę, ale że lewactwo nie wiedzieć czemu postanowiło komentować również na innych blogach (choć trudno nazwać to komentowaniem), to o zachowaniu dziewictwa nie ma co marzyć. Wszak Andrzej po blogach wciąż krąży. Ale są tacy którzy w swym chamstwie posunęli się jeszcze dalej i stwierdzili, że nie tylko będą komentować, ale także i pisać. I to, czego się można było spodziewać, pisać o rzeczach nijakich, nudnych i politycznie poprawnych. Wszak żaden z tego towarzystwa nawet się nie zająknął, że Lech Wałęsa to luksusowa prostytutka, a Doda obciąga loda Widać tak to jest jak się nie wyniosło kultury z domu.
A wystarczyłoby przecież pisać o tak ważnych sprawach o jakich pisze choćby bloger o wolnym umyśle, który na swym sterylnym blogu porusza ważkie sprawy naszej Ojczyzny, czego lewactwo usilnie nie chce przyjąć do wiadomości. A przecież jeżeli przyjąć, że Free Your Mind się nie zna na tym, co jest naprawdę ważne, to znaczy, że w Polsce nikt już się na tym nie zna.


Komentarze
Pokaż komentarze (35)