„Dajcie trumnę” woła dziś Jan Pospieszalski, co świadczy o tym, że aby bronić przed fałszywymi oskarżeniami przemiłą Pati Koti, pracownicy TVP sięgają już niemal do Transylwanii, tak bardzo są oburzeni.
Wszak kładzenie się w trumnie jak dotychczas praktykowane było tylko po śmierci, ale widać sytuacja w TVP dojrzała do tego, że jej pracownicy w słusznym proteście przeciwko szykanom zaczynają ocierać się o satanizm. Zresztą jest to postępowanie godne najwyższej pochwały, ze świecą dziś szukać kogoś, kto tak kurczowo trzyma się gmachu na Woronicza i czosnek rozrzuca, a to po to by realizować tam misję publiczną. Nie oszukujmy się takich Judymów, co wolą być nie mieć Polska już dawno nie miała. Ostatnio to chyba Jan Dobraczyński.
Owszem bywały już pewne tandetne w swej propagandzie pokazówki telewizyjne, gdy ostentacyjnie oblewano się benzyną w myśl jakiś wolnościowych utopii, ale gdy katolik, za życia dobrowolnie woła o trumnę, to musi w owej misji publicznej coś intrygującego.
Jak bardzo intrygująca to musi być misja wskazał już sam Rafał Ziemkiewicz, który cieszy się, iż młodzi pracownicy TVP, aby robić dobrze pewnej partii, musieli dostawać za to pieniądze, a nie jak poprzednio, robić to za friko. Tak wysoko IV RP ustawiła sobie poprzeczkę. Co prawda, Pan Rafał ostatnio coś roztargniony, nie wiedzieć czemu ciągle zapomina, że Kisiel swoją nagrodę wręczył też Ernestowi Skalskiemu, ale najważniejsze, że Pan Rafał ukuł nowe zasady logiczne, w myśl których nie powinno się wierzyć tym, którzy odeszli z pracy. A contrario niejako wierzyć się więc powinno tym, którzy nadal są zatrudnieni, jak choćby Pan Janek, którego bezinteresowność w dbaniu o dobre imię swej firmy można było ponoć podziwiać, chociażby w ostatnim "Warto Rozmawiać."


Komentarze
Pokaż komentarze (19)