Być może niektórzy są zaskoczeni, być może nie, ale okazuje się, że za rządów Donalda Tuska też w Polsce dochodzi do strajków. Politycznie niewyrobiony obserwator naszej sceny politycznej, mógłby nawet dojść do zaskakujących wniosków i stwierdzić, że strajki organizowane są po to, aby załatwić sobie podwyżkę, zakazy zwolnień, tudzież zablokować rozmaite fuzję i przejęcia. Tym samym jednak zapuściłby się w niebezpieczne rewiry stadnego myślenia, które poddaje w wątpliwość dość popularną teorię, jakoby strajki w Polsce urządzano jedynie po to, by obalić rząd Prawa i Sprawiedliwości. Tylko, że to przecież nie ma nic wspólnego z oczywistą oczywistością.
Inny z kolei niewyrobiony politycznie obserwator, mógłby dojść do równie zaskakujących wniosków, wedle których w Polsce strajkuje się również za rządów Platformy Obywatelskiej, a przecież do rządów (a więc również i strajkowych kryzysów) Platforma latami się pilnie przygotowywała. Mogło by to nawet owego obserwatora zaprowadzić na manowce politycznego myślenia i tym samym podważyć dogmat, o skuteczności niekaczystowskiej wersji prawicowej partii Donalda Tuska. Ostatnio dodatkowo święconej kropidłem. Ale to przecież byłby argument wręcz „oszołomski”.
Biorąc jednak pod uwagę dość wysokie prawdopodobieństwo, że nasz niewyrobiony obserwator wpadnie w jedną, bądź w druga pułapkę myśli niesamodzielnych, trzeba by stwierdzić, że ów obywatele bynajmniej nie jest osobą najbystrzejszą. Ba uzasadniona byłaby nawet teza, że nas bohater jest po prostu politycznym idiotą, a Naród nasz takich idiotów ma niestety na pęczki.
Tylko, że to już moi drodzy rodacy, podpada pod przestępstwo znieważenia narodu polskiego i zaraz po tym jak prokuratura upora się z Grossem i jego „Strachem”, w imię praworządności powinna zając się wami.


Komentarze
Pokaż komentarze (8)