Czy jeżeli wyjdziemy z banalnego dość założenia, że przedsiębiorstwa zakładane są dla osiągnięcia zysku i dajmy na to, te nasze przedsiębiorstwa działają w branży, gdzie wymagana jest wysoka wiedza specjalistyczna, to czy nie łatwiej byłoby im osiągać ów zysk umawiając się między sobą na cenę ofiarowaną klientom, zamiast stawać do konkurencji gdzie ktoś może stracić?
Czy wobec tego powinien istnieć rynek regulowany, choćby w zakresie w jakim zapobiegałby zmowom cenowym?
Czy jeżeli wyjdziemy z banalnego dość założenia, że fundusze inwestycyjne istnieją żeby zarabiać, a osiągają to obracając pieniędzmi wpłacanymi przez inne podmioty (więc owe wpłaty to dla nich kwestia gardłowa), to czy aby uzyskać owe środki, nie opłaca im się wprowadzać w błąd inwestorów-laików i podawać przyszły kilkudziesięciu procentowy zysk jako pewnik, wyliczany tylko na podstawie średniej za rok poprzedni?
Czy wobec tego powinien istnieć rynek regulowany, choćby w zakresie w jakim zapobiegałby manipulacji w reklamach?
Czy jeżeli wyjdziemy z dość banalnego założenia, że spółka musi prowadzić księgowość, choćby po to, aby akcjonariusz-właściciel poznał jej finansową kondycję i na tej podstawie podjął decyzję, to czy kreatywna księgowość wyczarowana przez magików z rachunkowości, nie pomaga akcjonariuszowi podjąć owej decyzji na podstawie mylnych wskaźników i fatalnie ulokować oszczędności swojego życia?
Czy wobec tego powinien istnieć rynek regulowany, choćby w zakresie w jakim nakładałby określone standardy w rachunkowości?
Czy jeżeli odpowiedzią na XIX wieczny liberalizm był gwałtowny wzrost komunistycznych sympatii, to czy mówiąc liberalne A, nie powinniśmy się od razu szykować na komunistyczne B ?


Komentarze
Pokaż komentarze (19)