Irlandio moja Irlandio.
Cóż ja, robak polny, z prochu powstały, mogę Ci dziś ofiarować w podzięce? Cóż ja, oswobodzony z kajdan koszmaru, mogę dla Ciebie uczynić ? Przecie natura obrodziła Cię w całym swym błogosławieństwie, przeto żaden pył mój wewnętrzny równać się z Tobą nie może.
Jeno tylko szeptem rzeknę jak Cię widzę i słyszę, jak w zmysłach mych tańczysz.
Klęczę tedy w podzięce przed Tobą i rozchylając uda oporu i zapadam się w toń twych pukli przemiłych. O moja Irlandio, Ty dałaś mi ukojenie, Ty suwerennym swym dreszczem, przytarłaś mego słowiańskiego wąsa, Ty hardością swą głaskasz me lico ogorzałe.
Twe nabrzmiałe suty niezależności dziamgam i dziamagam, jak czereśnie w sadze obfite, zrywam jej jednym kęsem i kładę na piersi odpowiedzialności. Och moja Irlandio, wzrokiem wzwodu mego patriotyzmu pełznę po Tobie, a Ty już wnet gibasz się w swym uniesieniu, tak, tak Irlandio, tylko Ty jednym sztychem spuścisz ze mnie wiadro mych zmartwień. Irlandio moja przemiła, Irusiu, te dwie Twoje wyspy spomiędzy przedziałka suwerennie sterczące, ach moja Irlandio twe okrągłości obfite, spazmami rozsądku broczące, moja Irlandio ja się przed Tobą kładę, a serce me prawdziwą rzęzi do Ciebie miłością.
Już ledwo dycham i powietrza ja nie mam, ale chce jeszcze i jeszcze. Irlandio zielona, Twe wody są płodnym balsamem, który wchłonąwszy się w duszę mą obolałą, leczy me smutki i żale. Tylko Ty mi pozostałaś i tylko Tobie mogę przysięgać. Tylko Tyś moją drugą Ojczyzną.



Komentarze
Pokaż komentarze (2)