- Przepraszam czy czytał Pan może książkę o Wałęsie?
- Nie, nie czytałem?
- To może chce Pan kupić, kupiłem trzy egzemplarze.
- A po co?
- Żeby sprawdzić czy oni nie fałszują?
- Jacy oni?
- Wydawcy
- A ..wydawcy, fakt trzeba być czujnym.
- No to jak, kupi Pan książkę?
- Nie, dziękuje.
- Nie chce Pan poznać prawdy?
- A po co?
- Jak to po co?
- Mnie prawda nie interesuje.
- Jak to Pana nie interesuje?
- No po prostu prawda mi zwisa.
- Zwisa? Przecież Pan tkwi w błędzie.
- Chyba w Pańskim.
- Nie chce Pan przeczytać, że Wałęsa to zdrajca.
- Nie, zresztą ja go uważam za bohatera.
- Jak to za bohatera? Przecież to zdrajca.
- Jaki tam zdrajca, bohater.
- Panie on donosił na kolegów.
- E tam od razu donosił coś tam podpisał.
- On za to brał kasę.
- Musiało być mu po prostu ciężko, zresztą pewnie fałszywki.
- Przecież to była ostatnia świnia, tu wszystko pisze.
- Pisze nie pisze, różne rzeczy ludzie piszą, czasami kłamią.
- Zarzuca Pan autorom kłamstwo.
- Nie tylko mówię, że ludzie czasami kłamią.
- No to chyba lepiej się samemu przekonać czy prawda.
- A po co, ja swoje wiem bohater i kropka
- Panie jaki w mordę bohater, przyjaciół dla kasy sprzedawał.
- Widać miał jakiś ważny powód.
- Jaki powód?
-Może mu karta nie szła?
- Jak karta, co Pan bredzisz?
- Albo głodował?
- Panie, w mordę, jaki głód? W PRL-u?
- Oj jakbym słyszał Gomułkę.
- Panie, do cholery jasnej,weź Pan tę książkę i ją najpierw przeczytaj.
- Ale ja nie chce żadnej ksiązki, przyszedłem kupić papier toaletowy.
- To może chociaż Pan zerknie na dzisiejszą Rzepę.
- Nie, nie lubię gazetą, wolę papierem.



Komentarze
Pokaż komentarze (16)