Włosi zawsze przegrywają w karnych. Pamiętam jak mówił o tym Maldini: My zawsze odpadamy w karnych. Włochom kibicowałem dziś w zasadzie tylko z powodu Del Piero. Tak naprawdę rzadko da się patrzeć na ich grę, choć akurat w meczu z Rumunią atakowali jak nigdy.
Andrea Pirlo płakał po meczu. Dziwna sprawa, poza Euro wygrał przecież już wszystko. Jak więc płakali by dzisiaj Hiszpanie, którzy od lat nic nie wygrali? Cassano nie płakał, w sumie niby dlaczego. Na benzynę do rozbijanych Ferrari mu starczy, a w dodatku na Euro grał całkiem nieźle.
Mamy więc półfinał Hiszpania- Rosja, czyli powtórka. Zdaje się, że dla Rosjan nie jest to wymarzony scenariusz. Hiszpanie nie padną na kolana przed Sborną, co mogło przytrafić się Włochom. Hiszpanie raz już Rosjan ograli. A radość kibiców w Rosji oznacza, że gracze Hiddinka już są bohaterami. Czy podzielą los Polski roku 74, czy Czechów 2004? Coś mi się tak zdaje. Sen nie może przecież trwać wiecznie.
Czy w tej parze mamy przyszłego mistrza?Na mundialu we Francji półfinał Holandia-Brazylia wyłonić miał przyszłego zwycięzcę. Stało się jednak inaczej. Są jeszcze Niemcy. Ale finał Niemcy- Rosja byłby dla prawdziwych patriotów maryjnych, nie do przełknięcia. Podobnie jak finał z Turcją.Kibicować więc muszą Hiszpanii, ostatniej nadziei białych. I premiera Zapatero.



Komentarze
Pokaż komentarze (5)