Ten post nie życzy sobie kontaktu ze stroną główną
Tylko cztery artykuły o książce o Bolku pojawiły się dziś z rana na portalu już nie reżimowej Rzeczpospolitej. I choć co najmniej o cztery za mało, to i tak dobrze, gdyż parę miesięcy temu, tematem dnia profesjonalistów z Rzepy był kurs samochodowy dla kierowców … biskupów. Tak, tak kierowcy biskupów szkolą się na superkierowców, Rzepa to opisuje, a świat nie jawi się już tak złowieszczo, bo w końcu skoro kierowca biskupa jeszcze może, to chyba nie jest tak źle?
Niestety te sielankowe czasy już dawno za nami, dziś trzeba dać odpór, a więc już na posterunku meldują się straszne bliźniaki Rybiński & Ziemkiewicz i z wrodzoną delikatnością jeden coś pisze o trąbie Michnika, a drugi porównuje Wyborczą do prasy prohitlerowskiej. I tylko łza się w oku kręci, gdy sobie czytelnik przypomni jak kwiczał kolega Ziemkiewicz, gdy ktoś Kaczyńskiego porównywał do Hitlera. Ale nie bądźmy drobiazgowi, zwłaszcza że to i tak za mało. Ja zamiast do Hitlera, porównałbym chociaż do Żiżka albo do innego Allende. Hitler chociaż wierzył w Boga, nabijał kabzę przemysłowi i wierzył w żywotną tkankę narodu. Zamiast za Leninem odkładać naród do lamusa. Czyli jak na nieco zlewaczonego prawaka, całkiem nieźle.
Skoro Rzepa za delikatna, pora więc chyba sięgnąć po Frondę. Zwłaszcza że już po raz drugi ową Frondą kusi, tumani, przestrasza sam akwizytor prawicy – nasz kochany redaktor Bazak. Pierwszy raz nasz domokrążca Chrystusa, skutecznie naganiał czytelników przy pamiętnym numerze o seksie oralnym i masturbacji kobiet, co przyznam, choć dosyć pociągające, to jednak nie może się równać z prozą Bronisława Wildsteina (zmusił ją, żeby uklękła przed nim i wypełnił członkiem jej usta i gardło).
Dziś jest więc ten drugi raz, gdy waham się czy sięgnąć po Frondę, która kreśli koszmarną wizję zniewieściałych mężczyzn rozpieszczonych dobrobytem. Czyżby Fronda wreszcie zaczęła się przyglądać uczestnikom zlotów w Lednicy, tudzież narybkowi wprost z Seminarium? A i sam Jacek Żakowski parę dni temu pisał, że oto mamy czas fiesty i dobrobytu, co choć nie spodobało się red. Bazakowi, to jednak czule znalazło swe potwierdzenie we Frondzie. Zaiste warto było czekać gdy Fronda i Żakowski przemówią do nas jednym, poświęconym, rzecz jasna, głosem. I tylko gdy słyszę, że każdy facet ma być dla kobiety jak Chrystus, to nie wiem, czy ci z Frondy rapują za Paktofoniką „Ty też jesteś Bogiem”, czy po prostu chcą aby każdy facet, zamiast pędzić do monopolu, choć raz w życiu zamienił swej żonie wodę w wino. Zwłaszcza gdy ta, nie chce już się masturbować za radą Frondy lecz jedynie przy lampce „galilejki” obejrzeć grzeszny i rozpustny „Seks w wielkim mieście”.
Dziś jednak w każdym chrześcijańskim telewizorze, każdy chrześcijański widz, nie gołe, za przeproszeniem, dupy będzie oglądał, ale film i to dokumentalny. W tym przypadku też oczywiście do drzwi dzwoni redaktor Bazak z „chrześcijańską prawdą w sprayu” i tym razem równie trudno jest mu się oprzeć. W końcu nie należy do tych zniewieściałych, przez co jest prawie jak Chrystus. I to w dodatku bez karabinu. Wystarczy że ma Gościa Niedzielnego pod pachą i Lubelskiego na plecach. Wciąż jednak godzina po godzinie bojkotujemy stację Pana Waltera i nie nabijamy mu kabzy. Tym razem jednak przełamię bojkot i czym prędzej udam się do Betlejem polskiego dokumentu, by obejrzeć i swa akceptacją pobłogosławić celuloidowemu dzieciątku. Tym bardziej, że jak nie przybieżę to Pan Igor Janke napisze, że mnie Pan Bóg ukarał, jak nie przymierzając arcybiskupa Gocłowskiego. A tego moja relatywistycznie zawszona dusza, zaiste znieść by nie mogła.



Komentarze
Pokaż komentarze (9)