Ten post nie chce być na stronie głównej salonu
Zawsze gdy na Towarowej mijam budynek IPN, zastanawiam się gdzie trzymają archiwa. Przecież wystarczy tylko mała iskra i puści się z dymem całą naszą pieprzoną przeszłość.
Patrzę na Tuska i się zastanawiam gdzie się podział ten gorący chłopak, Pan od lustracji, z własnym zdaniem. Patrzę i nie mogę znaleźć. Tak bardzo już jest uległy?
Tak, zdarzało się, że teczki były fałszowane, donosiciele kłamali, a teraz bez zgody bohaterów ujawnia się ich życiorysy. Pewnie tego się nie spodziewali. Ale to jednak mnie nie przekonuje. Coś tam z tyłu puka i domaga się wyjaśnienia, że zło jednak istnieje, że zło trzeba nazwać i że zło trzeba ukarać. Zwłaszcza gdy się nie wierzy w karę po śmierci.
Bycie adwokatem diabła może fascynować. Gdyby los dał mi tę szansę, z radością podjąłbym się jego obrony. To chyba nawet nie byłoby takie trudne.
W filmie „Trzej kumple” najbardziej ciekawa jest postać Maleszki. Patrzę, z zaciekawieniem mieszanym ze wstydem. Dlaczego dobro wciąż tak szybko się nudzi, dlaczego zło tak przyciąga ciekawość? W bibliotece Maleszki musi być masa książek, podobno ciągle coś czyta. Czy pora już na nowe „Rozmowy z katem”?
Co bym nie sądził o Wildsteinie, jego publicystyce i obecnych wyborach życiowych, zawsze twierdziłem, że dotknęła go wielka tragedia. Dwaj najbliżsi przyjaciele - jeden zamordowany, drugi zdrajca. Wildstein przeżył i wyszedł z próby zwycięsko.
Za to należą mu się honory, również ode mnie, chłopaka, który nie ma zielonego pojęcia czy nie dałby się Sbecji złamać. Może właśnie dlatego mam dla kapusiów tyle wyrozumiałości. Tylko dlaczego nie potrafię należycie docenić tych co na przesłuchaniu nie pękli?



Komentarze
Pokaż komentarze (6)