Ten post nie chce być na stronie głównej salonu
A jednak i Unia Europejska ma coś z Prawa i Sprawiedliwości, co w końcu aż tak bardzo dziwić nas nie powinno. Wszak patrząc choćby na ratyfikację bolszewickiego traktatu , nie trudno dostrzec, że bracia Kaczyńscy Unii jednak aportują od dawna. Tyle, że obroża jest biało-czerwona, a więc patriotyczna.
I tak Unia Europejska też nie przepada za blogerami. Nie wiadomo czy chodzi o piwo, pornosiki czy o inwigilowanie tych, którzy obrzydliwie pozycjonują strony
w wyszukiwarce. O tych ostatnich chyba jednak nie, przecież już poseł Karski donosił do prokuratury na tych co słowo „penis” przyporządkowali stronie samego Pana prezydenta. Tu obawiać inwigilacji się więc nie trzeba, tu już od dawna czuwa poseł Karski.
Czego się więc powinniśmy obawiać? Wbrew pozorom niczego. Paweł Poncyliusz nie widział nic złego w tym, że może być inwigilowany, za Lepperem wysyłano smutnych panów, bodajże nazajutrz po Leppera nominacji, słusznie jeżdżono za Kaczmarkiem, a CBA każdego z nas może wziąć na widelec. Zwłaszcza jak jest lekarzem.
Marylka, Śpiewka, Venissa i cholera wie kto jeszcze, co rusz spieszą z donosami do administracji, Freeman pozywa Panią Renatę, a więc niech wreszcie Unia uporządkuję ten szpiclowi bajzle, bo już tyle jest organizacji do donoszenia, że się nasi patrioci mogą pogubić.
Zresztą tylko bloger co ma coś na sumieniu może się czuć zagrożony i bardzo dobrze, bo widać ma czego. Słowem kto jest bez winy nie musi się bać, a jak nas nie znacie, to nas jeszcze poznacie. I tylko sprawy Boruca żal, bo gdyby Boruc wyśmiał prezydenta anonimowo na blogu, to już można by zawiadamiać nie tylko policję, posła Karskiego, ale także i Unie Europejską.
A swoją drogą patrząc na to jak Boruc żegna się przed każdym meczem i drwi z Pana Lecha, warto by może się zastanowić, czy go nie ekskomunikować, albo choćby za karę przenieść do protestanckich Rangersów.



Komentarze
Pokaż komentarze (25)