Ten post nie życzy sobie obecności na SG
Jeden z mych ulubionych historyków – prof. Paweł Wieczorkiewicz kolejny raz dostarczył mi chwili wzruszeń, bo zaiste, w obecnych, bandyckich czasach, trudno o uśmiech i chwilę zadumy.
Tym razem Pan profesor nie twierdzi, że Polacy powinni się sprzymierzyć z Hitlerem, holocaust był efektem klęski na froncie wschodnim, a radzieckich sportowców nie porównuje do orangutanów. Nie pisze tez, że dzisiejsi Rosjanie kupili sobie kraj nad Tamizą. Słowem prof. Wieczorkiewicz już tak nie bawi, nie jest w najlepszej formie, ale i tak warto go czytać. Wybitne umysły mają bowiem to do siebie, że potrafią zabawiać, często nawet wbrew własnej woli.
Tym razem prof. Wieczorkiewicz przybył z odsieczą Panom: Gontarczykowi i Cenckiewiczowi, którzy są pomawiani w gadzinowym wręcz stylu. I tak nasz myśliciel oburza się, że cytowany przez Czuchnowskiego i Leszczyńskiego anonimowy pracownik Instytutu Historycznego UW, mówi o rozprawie doktorskiej Gontarczyka, że u nas taki pamflet by nie przeszedł. Tymczasem sam Wieczorkiewicz ocenia, że rozprawa doktorska Gontarczyka przeszłaby jak najbardziej i do tego twierdzi tak będąc pracownikiem IH UW dłużej niż anonim Czuchnowskiego. W jaki sposób Wieczorkiewicz mierzy swój staż z anonimem, diabli wiedzą, ale fakt, faktem, że nie takie cuda potrafią nam wyczarować nasi historycy.
Anonimy w ogóle budzą w profesorze odrazę. Pewnie więc dlatego na zarzuty Augusta Grabskiego, że Gontarczyk na studiach publicznie prezentował nacjonalistyczne i antysemickie poglądy, Wieczorkiewicz odpowiada: Jak twierdzą inni byli studenci tego rocznika, to czystej wody konfabulacja. Ich zdaniem współautor Cenckiewicza tego Grabskiego, który afiszował się z lewackimi poglądami, po prostu ignorował, obdarzając mieszaniną współczucia i politowania. Dobrze, że profesor wspomina o innych byłych studentach, bo by jeszcze ktoś pomyślał, że Wieczorkiewicz, o zgrozo, korzysta z anonimowych opinii, osób bez nazwiska.
Ale nie tylko te przeklęte anonimy brużdżą Wieczorkiewiczowi. Bruździ też sam prof. Friszke wypowiadając się na temat mentalności KPP-owców i PPR-owców lecz nigdy się tą kwestią niezajmujący. Owszem Friszke jest współautorem książki Polska podziemna 1939-1945, ale przecież Wieczorkiewicz nie musi czytać wszystkich tekstów, zwłaszcza gdy są teksty cudze. Oprócz prof. Friszke, Czuchnowski wymienił w tekście jeszcze dwóch innych prof. Borejszę i Szarotę, ale o tych nazwiskach Pan Wieczorkiewicz w polemice swej nie wspomina. Pewnie ich nie zna, co dziwić nie może, wszak to nie … anonimy.
Szczytem bezczelności musi być też merytoryczne kwestionowanie rozprawy Pana Gontarczyka. Tymczasem zdaniem profesora praca była pionierska tak pod względem warsztatowym jak i merytorycznym. I rzeczywiście posłużenie się zeznaniami z tortur jako wiarygodnymi dokumentami, merytorycznie wnieść może wiele. Czasami nawet bardzo wiele. Choć z tym warsztatowym pionierstwem bym jednak nie przesadzał. Kto oglądał „Duchy Goyi” Formana, pewnie wie o czym mówię.
PS W poprzednim tekście oczywiście chodziło o Marka Króla. Pana Marcina przepraszam.



Komentarze
Pokaż komentarze (18)