Ten post nie chce być na SG salonu
Spór towarzyszy z Obywatela z towarzyszami z Krytyki Politycznej jako żywo przypomina te sprzed wielu lat o to kto był większym komunistą, tudzież te jeszcze całkiem świeże o to kto jest prawdziwą prawicą.
I tak towarzysz Krzysztof Wołodźko sam siebie określa mianem lewicowca, bo nikt mu nie będzie mówił kto jest lewicą, a kto być nią nie może. Sęk w tym, że istnieje pewien zbiór desygnatów składających się na pojęcie lewicy, który pozwala, unikając brodzenia w odmętach dygresji, zaliczyć kogoś do grupy „czerwonych”. Część z nich wywodzi się jeszcze z czasów rewolucji francuskiej, część odpadła po drodze (jakobińska idea równości?), część zaadaptowano całkiem niedawno (ochrona środowiska, mniejszości, prawa zwierząt). Można obrażać się na rzeczywistość, ale można też ją jakoś spróbować opisać.
Fakt, że Krytyka Polityczna na ideologicznej tablicy większość z owych desygnatów odhacza, nie znaczy, że towarzysze z Chmielnej są lewicowym wzorem metra z Serves, ale że najbliżej im do lewicy współczesnej. Towarzyszowi Wołodźko trochę dalej, co znów nie znaczy, że w swych poglądach się myli, że wybrał źle. Znaczy to po prostu, że towarzysz Wołodźko do końca towarzyszem nie jest i że wyznając szereg poglądów konserwatywnych jest po prostu po części człowiekiem prawicy, tudzież człowiekiem centrum. I choć podczas wspomnianej rewolucji na owe centrum mówiono: bagno, to naprawdę nie wstyd mieć centroprawicowe poglądy, nawet gdy ma się ich tylko troszeczkę. Tyle, że centroprawicowe nie znaczą lewicowe i tego się może trzymajmy. Nie przypadkiem centrotowarzysz Wołodźko powołuje się na Andrzeja Gwiazdę, który jest sztandarowym przykładem dwubiegunowego myślenia tj. lewicowej gospodarki i konserwatywnej obyczajowości. Choć Gwiazdę akurat w centrum umieścić trudno.
Owszem są tacy, którzy kłócąc się w prawicowej rodzinie, naprawdę uważają, że okrakiem stoją na jakieś barykadzie (patrz kazus Warzechy). Są też i tacy, co wciąż uważają, że są niezależni i neutralni. Gdyby spytać gwiazdy prawicowej publicystyki czy są z obozu Kaczyńskich, to się natychmiast obruszą i zagęgają, że skąd, że to potwarz. A to, że od ponad trzech lat na 100 własnych tekstów 50 jest o złej Platformie i SLD, zaledwie 3 o nieco błądzącym Kaczyńskim, a pozostała reszta o Michniku (służba, nie drużba) to nie ich wina. Oni są obiektywni, dokładają jednym i drugim, stosując aptekarskie wręcz miary, tylko rzeczywistość tak skrzeczy, że w jakiś 97% trzeba zawodzić w jednym chórem z Kaczorem.
A ten całkiem przypadkiem rozdaje obiektywnym i niezależnym prezesury, programy, a nawet całe gazety, bądź telewizję.
Centrotwarzysz Wołodźko takim niezależnym rycerzem prawdy nie jest. Nie musi udawać neutralności, bo w istocie jest neutralny (w sensie nie popierania żadnej partii). Tyle, że on (zresztą tak samo jak ja) lewicowcem po prostu nie jest. Co tym bardziej jest przykre, gdyż zdaje się, bardzo mu na tym zależy.



Komentarze
Pokaż komentarze