Ten post nie chce być na SG
W ostateczności mogę zrozumieć dlaczego Adolf Hitler zawiesił prawa obywatelskie. konstytucję i całą tę d****krację. Są czasami takie sytuacje, że albo my albo oni i nie oszukujmy się świat nie jest dla grzecznych dziewczynek i mydłków z papieru. Zresztą ten miłośnik tolerancji, praw człowieka, tudzież mniejszości narodowych i seksualnych (czyli co by tu dużo nie mówić, prawdziwy lewak) musiał się przecież jakoś bronić przed tą komunistyczną hołotą. Bo szczerze wam powiem, że lepszy już lewak niż komunista.
W ostateczności mogę też zrozumieć Pana Marszałka Piłsudskiego i „sanacyjnych działaczy” bijących opozycyjnych posłów w Sejmie, tudzież i na salach sądowych. PPS-owców myjących kible i bitych do nieprzytomności. Na Boga, ktoś musiał być górą, a zło trzeba zgniatać w zarodku. Ale tej grandy i hucpy jaką wyprawił dziś Stefan Niesiołowski zrozumieć nie sposób. Tego filmowania z ukrycia posłanki Szczypińskiej, podkładania sztucznego śmiechu przez telewizję zwracania się na ty do Pana Gosiewskiego, czy też głosowania wbrew polskiej racji stanu. Tej zemsty małych, podłych ludzi, chcących niewinnego przybić do krzyża. A on chciał tylko sprawiedliwości. Pędzi więc nasz ojciec Pio teraz do Sejmu i pokazuje otwarte rany. Tak, tak - on krwawi, za nas krwawi, dla naszego dobra.
Kto jest bez winy nie musi się bać – krzyczał niedawno jakiś, za przeproszeniem, kretyn (pewnie z Platformy) waląc w bęben propagandy, że niby są sądy, które decydują o winie. Owszem tak mogło być za poprzedniej kadencji, gdy minister Ziobro trzymał za pysk prokuraturę i nie dał jej działać na polityczne zamówienie. Ale nie teraz, gdzie nawet biznesmen Julke bał się ujawnić swe taśmy prawdy. Dziś 23 lipca roku Pańskiego 2008 skończyła się w Polsce demokracja. W atmosferze głośnego śmiechu, skowytu, obstrukcyjnych sztuczek, poseł Niesiołowski zagłuszył moralną większość. Zachował się jak Lepper, jak Kiszczak. Nie wiem co będzie jutro, na wszelki wypadek o 19 pojadę pod gmach kancelarii premiera. Mam nadzieję, że nadal, jak co dzień, zbierają się tam towarzysze Tomka Sakiewicza.



Komentarze
Pokaż komentarze (7)