Ten post nie chce być na Sg salonu
Jako ślepy na jedno oko, patrzę na Macieja „synalka antyaborcjonistki” Nowickiego nie bez nuty uśmiechu. Ileż to by się trzeba było namęczyć, brodzić po kanałach, by wyszukać szubrawca, a tu taka niespodzianka - sam się pcha kolegom z prawicy na sztandary. Chyba pora dać za niego na mszę i to bynajmniej nie po to by się nawrócił.
Sam synalek (odrębnie nigdy nie wystęuję) świetnie się nadaje na papierek lakmusowy. Ot, teraz warto sprawdzić twardzieli wolnego słowa, co to się za Irvingiem stawiali, co to się cenzurą brzydzą, co kochają wolne słowo. Niestety, ku mojemu ogromnemu zaskoczeniu, jakoś nikt nie chce bronić synalka, tylko za słowa (och, fuj co za metody) wsadzać do pierdla.Gdzież wolnościowcy jesteście teraz?
Gdzie macie swe gniazdka koteczki? Dlaczego nie gardłujecie moje psiapsiułeczki, baranki Boże, owieczki słodziutkie.
Czyżby wolne słowo wam się znudziło, moje kremóweczki?



Komentarze
Pokaż komentarze (16)