Nawet 24 godzin nie musiał czekać Lech Kaczyński, by osobiście przekonać się jak po wczorajszym wystąpieniu Pawła Kowala, poczuli się prezydenci innych państw, spieszący z poparciem dla Gruzji. I tak, jak Kaczyński (obok Brzezińskiego i Pipesa,) miał być jedynym architektem wstrzymania inwazji, tak Sarkozy ma być, zdaniem europejskiej prasy, jedynym autorem zawieszenia broni. Widać, nie tylko biednym, ale i mniejszym zawsze wiatr w oczy.
Z drugiej strony trudno Europie się dziwić, różnica między Kaczyńskim w Tbilisi, a Sarkozym w Moskwie, jest taka, że podczas gdy jeden agitował, drugi negocjował i doprawdy nie trzeba być Talleyrandem by zrozumieć, co w polityce zagranicznej liczy się bardziej. A mężem stanu bynajmniej nie jest ten, kto publicznie gardłuje i z którego czytać można niczym z otwartej księgi. Jeżeli prawdą jest, że w czasie gdy Kaczyński histeryzował, Sarkozy siedział spokojnie w aucie, by potem ogłaszać pokój, to widać nasz Lech kolejny raz dał się ograć jak dziecko. Cały ten, pożal się Boże, strategiczny sojusz Polski z Gruzją, polega głownie na tym, że Kaczyński z Saakaszwilim głośno razem krzyczą i tupią, a na Gruzję i tak spadają bomby. Zresztą w momencie zbrojnej interwencji Kaczyńskiemu poza krzykiem (i łechtaniem wyborców) nic więcej już nie zostało, bo błędy popełniono znacznie wcześniej. Stąd hasło lepszy pijany Kwaśniewski niż trzeźwy Kaczyński, nabrało ostatnimi czasy, całkiem nowego znaczenia. A jeśli nawet Kaczyński błędów by nie popełnił, to patrząc na jego polityczno-konstytucyjną pozycję spytać można: co może Gruzinom obiecać? Że zawetuje ustawy Tuska?
Polityka wobec Rosji do znudzenia przypomina tę wobec Hitlera, przy czym tak jak tradycyjnie ślepy jest Zachód, tak tradycyjnie na owym ślepcu, wspiera się tzw. polska racja stanu. Jest jakimś koszmarnym paradoksem, że mimo, iż wszyscy ci domorośli analitycy, tak bardzo gardzą tchórzostwem i konformizmem Zachodu, jednocześnie liczą, że ów Zachód w razie ataku na Polskę, okaże się bohaterski. Jak bohaterski właśnie mogliśmy się przekonać na przykładzie Stanów Zjednoczonych Ameryki Północnej. Być może więc pora na otrzeźwienie. Czy otrzeźwieją Francuzi, Anglicy i Niemcy? Trudno być optymistą, sukcesem dyplomatycznym Miedwiediewa, czy raczej Putina, jest wmówienie Sarkozemu, że to on załatwił pokój, choć patrząc na to jak armia rosyjska nadal hasa po Gruzji, powinno się raczej mówić o wstrzymaniu szturmu. Rosjanom chodziło najpewniej o zajęcie strategicznej pozycji w samej Gruzji z jednoczesnym utwierdzeniem zachodniej elity w ich własnej mocy i omnipotencji Próżność to mój ulubiony grzech – kończył Al Pacino w „Adwokacie Diabła”.
Analogia Putina z Hitlerem ma jednak tę jedną, dodajmy szczęśliwą, wadę, że głowni gracze dysponują dziś bronią jądrową, a więc wojna w skali globalnej nam raczej nie grozi. Albo trwać będzie wyjątkowo krótko. Gorzej, że za cenę pokoju, światła Europa odstąpi Rosji, choćby tzw. Kraj Priwislanski, a potem zawrze Święte Przymierza czy jak to się tam będzie w przyszłości nazywać. Żołnierze NATO nie będą umierać za polski Gdańsk, ale być może upuszczą krwi za hiszpańskie banki w Warszawie, niemieckie fabryki we Wrocławiu czy angielskie centra handlowe w Łodzi. No i amerykańską tarczę nad Wisłą. Im większe związki z Unią i USA, tym lepiej - czyli polityka a la Kuwejt i Izrael wobec Jankesów.
Jednak w przypadku chińsko – rosyjskiego sojuszu i tak będziemy straceni, wystarczy wspomnieć, kto dziś wykupuje amerykańskie obligacje. Być może więc pora na zmianę kursu polityki wschodniej, tyle, że akurat ci z Kremla, od dobrych paru lat najwyraźniej nie mają na to ochoty. I szczerze mówiąc, patrząc na Kazia Tuska i Nikitę Kaczyńskiego, wcale im się nie dziwię. Jeden dziadzio pokrzyczy, drugi się schowa za sondaż, a Rosjanie będą dalej przedstawiać nas jako romantycznych kretynów. No, ale być w Polsce, wzrośnie za to nakład poezji, Sakiewicz zorganizuje kolejną falę (he, he) demonstracji, puści się jakiś koncert „ku pokrzepieniu serc” czy wreszcie obsmaruje się mury antysowieckimi napisami. Dopóki nasz kochany rosyjski sąsiad, nie każe nam, tych murów gołymi rękoma wyczyścić.



Komentarze
Pokaż komentarze (51)