Aleksander Bocheński w „Dziejach Głupoty w Polsce" pokazuje, że idea sojuszu z Rosją, jest nieco starsza, niż wciąż wleczone transparenty ludzi antyradzieckich. Co nie znaczy, że słuszna.
Historia się często powtarza, ale nie zawsze. Stąd na jedną trafną analogie przypadają setki rzutów niecelnych, chybionych konstrukcji, tworów sztucznych i kikutów myśli. Ale im bardziej prymitywnie zabłyszczą, tym głośniej są przyjmowane. Jak gazowe lampy na londyńskiej ulicy.
Jesteśmy zniewoleni a rebours – pisała w 88 r. Anna Radziwiłł, tak mocno poddawano nas tresurze, że gdzieś tam, wewnątrz, reagujemy odwrotnie, jak pies Pawłowa, Antypostkomunizm też jest prymitywny, jak postmodernizm, który ponoć wyszedł już z mody. Zauważył to Zagajewski (tak, ten, na którego donosił Maleszka). Każdy czas inne ma celebrities, rzadko bywają nimi poeci. Kapusie wręcz odwrotnie, dobro jest nudne.
Nie starcza nam sprawdzonych kalek, filtrów, barwników by rozpuścić rzeczywistość i poddać ją próbie. Aparat pojęciowy już nie pasuje, nie wiemy co robić, jak tłumaczyć i gdzie wsadzić igłę. Albo niestety wiemy, operując na tym co wczoraj. Pewnie dlatego zawsze będziemy za jutrem, w nieskończoność ciągnąć ślad epigona.
Świat bo się wojny, ale nie boi się jej Rosja. I to jest jej siła, nie żadne PKB pompowane przez rozmaite wykresy. Siłą Rosji bywa też armia, traktowana jak swołocz, rzucana na szalę z taką lekkością, jak spad głowy za Temudżyna. I nikt się nie martwił, że na Placu Czerwonym zjawi się demokracja i że ktoś napisze prześmiewczy felieton. W łagrach zazwyczaj ciężko się pisze – ręce omdlałe.
Stad ten strach zwierzęcy przed wojną, przed agresją, przed emocjami. Schronieni w sieci za podwójną gardą, przed światem, gdzie krzyk bywa mobbingiem, a GPS i klimatyzacja toczą batalie o człowieczeństwo. Gdzie chłopcy w przykrótkich ideach i męskie kobiety, których wciąż nie wiadomo jak dymać.
PS Nad Warszawą latają wojskowe samoloty i helikoptery. Wuobraźnia ma swoje pięć minut.



Komentarze
Pokaż komentarze (15)