Umarł profesor Religa. Dla jednych jest to powód by dopierdolić Platformie, dla innych by wyszydzać katolików. Religa był zdeklarowanym ateistą.
Irytował mnie swoim podejściem do nowotworu, lekarze to ponoć najgorsi pacjenci. Sam słyszałem, jak ktoś mi mówił, że nie trzeba się słuchać onkologów, bo sie Religa nie słucha. Ale myślę, że było w tym wiele maskarady, uporu, ale także odwagi. Bez tego się nie da wyzdrowieć. Wie to trener Niemczyk, wiedział prof. Religa.
Fakt, Religa był odważny, nawet bardzo odważny. Tuż przed śmiercią wciąż powtarzał, że Boga nie ma. Nie wiem czy miał rację, ale wiem, że to powinno budzić szacunek. U mnie zawsze budziło.
Podejrzewam, że w życiu dostajemy więcej niż dajemy z siebie. Nie wiem jaki jest bilans życiowych dokonań prof. Religi, nie ja tu jestem od sądzenia. Ale mam wrażenie, że profesor robił coś, by ten świat zmienić, i poprawić. I za to mu się należy po prostu: dziękuję.


Komentarze
Pokaż komentarze (20)