Ale Pan ciacha – tak, zdaje się, że do Tishnera, rzec miał bodajże Hlond, ale pewny nie jestem. Gdzieś świata mi, że to był Tishner i Hlond, ale głowy nie dam. W każdym razie owe „Ale Pan ciacha” bębni mi za każdym razem gdy widzę jak ktoś ładnie kogoś ciachnął, czyli jak to sobie mówimy w łowickim slangu spiął, tudzież puścił spinę.
I takie ładne, tj. złośliwe ciachanie znalazłem u Gadacza, gdy Tomasz Mann miał powiedzieć o Spenglerze:
Intensyfikacja nędzy, które sama jest odbiciem
Spenglera u Gadacza niby ciachał też niejaki M.F. Sciacca, ale on to go raczej wyzywał, a to już ciachanie nie jest. I gdy w Czułym Barbarzyńcy wyławiałem sobie co tańsze książki, podczytując tego Gadacza, trafiłem na „Dziennika z Pawlacza” Krzysztofa Mętraka. No więc ta książką to jest jedno wielkie ciachanie, to wprost raz, dwa, śmiechem walenie po pysku, czasami w rękawiczkach, rzec można - coś wspaniałego. Zostając więc w kręgu filozofów, na zachętę parę ciachów cytowanych przez Mętraka:
Z opowiadań Filipa Iskandera: „Ponieważ nie wiedziałem jeszcze, że wówczas, że Hegel jest autorem bardzo trudnym, czytałem i rozumiałem prawie wszystko”
Husserl na spacerze zagadnięty przez studenta, co oznacza fragment w jego najnowszej rozprawie: „Nie wiem, jak to pisałem to wiedziałem”.
Nabokov zapytany kiedyś przez dziennikarza „Paris Review” czy ma jakąś dyrektywę polityczną, odpowiedział: „Czynić akurat odwrotnie niż Russell”
No i jeszcze jedna, wprost nie mogłem się opanować, z roku 1984!:
Michał Listkiewicz daleko zajdzie jako sędzia piłkarski. W korespondencji z Moskwy dla katowickiego Sportu czytamy: Chyba każde polskie dziecko wie coś o postaci Feliksa Dzierżyńskiego, wybitnego rewolucjonisty, bliskiego współpracownika Lenina. Sądziłem, że i ja wiem o nim niemało. Musiałem jednak przeżyć chwile wstydu…” Dalej rozważania o tym, że Feliks Edmundowicz kochał dzieci założył dla nich klub Dynamo, a już zwłaszcza przejmował się wojennymi sierotami
Cholera prorok ten Mętrak, czy co?


Komentarze
Pokaż komentarze (14)