Po tym jak szerokim strumieniem uraczyli nas primaaprilisowym dowcipem, również i czerwoni blogerzy, liczyłem dzisiaj na równie efektywne wypiski. Wszak gdy już raz poczułem płacz i zgrzytanie zębów, to mogę i raz jeszcze. Skoro więc Panowie blogerzy obchodzą na blogach prima aprilis, to chyba tym bardziej obchodzić powinni pamięć naszego Ojca Świętego. Niestety owych wypisków się nie doczekałem, przynajmniej u tych najbardziej dowcipnych. Widać pamięć po Ojcu nie tak ważna jak, dajmy na to taki Azrael. Co z drugiej strony dziwić nie powinno wszak Azrael, mimo że upadły, to jednak wciąż anioł. Nawet, a może zwłaszcza gdy jest tylko Cieniem.
Na blogach nie wszyscy więc obchodzili ten ważny dla nas dzień, ale za to obchodzili go w TVP Info, dając od godziny 7 rano, jakieś wywiady z rekonstruktorami papieskiego papa mobile sprzed lat kilkudziesięciu. Ważne to wspominki, wszak nie oszukujmy się, wiele w tym tajemnicy, a nawet i sacrum (jak to jeździ?). Rzecz o Ojcu trwać miała dzień cały i co bardziej ateistycznie ordynarni widzowie mogli by zabluźnić, że już tymi wspomnieniami, za przeproszeniem rzygają. Naturalnie widzowie bardziej doświadczeni, mogli by odpowiedzieć, że jak się komuś nie podoba to niech telewizor wyłączy. I jedzie do Holandii. Przecież nikt nie każe wspominek oglądać. Ten patent nie byłby wcale najgorszy, gdyby nie fakt, że są i tacy co rzygają Wałęsą. I w tym przypadku, nikt im telewizorów nie radzi wyłączać. Skoro więc przekaz z Ojcem można wyłączyć, a z Wałęsą, broń Boże wyłączyć, nie można, tylko do krwi z uszu trzeba go słuchać, a potem pisać, komentować, no i w końcu się na blogu zerzygać, to oznacza, iż owszem Ojciec może i ważny, ale Wałęsa ważniejszy.
Zwłaszcza, że nie oszukujmy się, sytuacja Wałęsy jest coraz gorsza, a patriotyczna młodzież, która heroicznie wkleja zdjęcia Ojca na naszej klasie, lada moment zmieni Wałęsie biografię i to nawet w wikipedii. A wtedy Wałęsa po prostu przestanie istnieć.


Komentarze
Pokaż komentarze (4)