Skoro inni się krępują, powiem pierwszy i na cały regulator - Leo Messi jest kurduplem. Kurduplem, doprecyzowując, wąskiej postury. Nie wiem, czy świat milczy, bo zapętlił się w obmyślaniu poprawnościowych formułek o wysokich inaczej, wiem, że konstatacja o wymiarach argentyńskiego wirtuoza jest tyleż banalna, co optymistyczna dla wszystkich przeciętnie zbudowanych homo sapiens, dlatego zasługuje na rozgłos.
Tak swoje gombrowiczowsko-pilchowskie miziu, miziu zaczął spóźniony postmodernista felietonowy Rafał Stec, by potem klecić kolejną super hipotezę o kant dupy potłuc. Fakt, Lionel Messi jest niski, bardzo niski, cholernie niski, jest niski jak w mordę strzelił. Messi jest niski, a mógł być jeszcze niższy, mógł być maciupeńki, tyci tyci, mikroskopijny, że by go gigant Stec nie zauważył. Messi mógł być jeszcze niższy bo w młodości był chory. Może dlatego świat zapętlił się w obmyśliwaniu poprawnościowych formułek, że się krepuje biegać za gościem na wózku mówiąc na cały regulator o chodzących inaczej. Tak jak się krępuje mówieniem, że Ray Charles był widzącym inaczej ślepiutkim asem. Lionel Messi jest niski, bo w młodości walczył z kalectwem, konkretnie karłowatością przysadkową. Lionel Messi, którego Rafał Stec pobłażliwie, z przymrużeniem oka, dla przekornego zgrywu, sympatycznej pochwałki i tej swojej „popistecówy” nazywa kurduplem, konusem, kieszonkowym ludzikiem w jakiś sposób uratował się przed tym by nie dosięgać Stecowi do pasa. Choć gdzie swym tekstem sięga Stec, Bóg jeden raczy wiedzieć.
Jerzy Jedlicki na pytanie Barbary Łopieńskiej czemu tak długo pisze i cyzeluje swoje teksty, powiedział, że on każdą tezę podaję krytycznej obróbce i jeszcze przed drukiem stara się ją weryfikować kontrargumentami. U Steca weryfikacji nie ma, jestem pewny, że potrafi napisać tekst, w którym będzie dowodził, że lepszymi piłkarzami są ci co wolą buraczki od marchwi, a młode kartofelki to przyczyna wygranej przez Hiszpanię Euro (Wiecie jakie kartofelki przyrządzają w dolinie Stubai!).
Dziś Stec znowu tworzy jakieś fantansmorgie o ofensywnych wielkoludach, co zapełniają stadiony, a Messi ma być rodzynkiem. A tymczasem w samej tylko Barcelonie, jeśli się spojrzy według wzrostu, to Stecowska teza, zresztą jak zwykle, idzie do kosza.
Messi – 169 cm
Xavi - 170 cm
Iniesta- 170 cm
Krkic – 170 cm
Alves -173 cm
Zresztą w ostatnim zdaniu Stec nieco się mityguje pisząc o tym, że owszem są kolosy, ale to hiszpańscy kurduple rządzą. Ale popatrzmy dalej
Giuly – 164 cm
Romario - 164 cm
Philips – 170 cm
Ribery – 170 cm
Arszawin -172 cm
Robihno – 175 cm
Cassano – 175 cm
Rosicky -175 cm
Itd…
Świat jest już taki jest że ludzie są mali, duzi, wielcy i wszyscy oni grają w piłkę. Tak jak wielcy, duzi i mali, a zwłaszcza mali dla zwykłego słyszenia na blogasku ogłaszają światu maciupeńkie teorie nie tylko o piłce, ale i o kurduplach, ślepcach i głuchych, aby potem biegać na stadionach i zwalczać rasistowskie uwagi kiboli krzyczących na żydziutkich i białych inaczej…
PS dla rozluźnienia Monthy Pyton i Oliwa


Komentarze
Pokaż komentarze (11)