Młody chłopak z Walza z Bashierem Ariego Folana nie chciał dalej grać w szachy, uczyć się, czytać, mimo iż szło mu świetnie. Chciał zostać prawdziwym mężczyzną, więc poszedł na wojnę.
Nie wolno nie doceniać dandyzmu jako bodźca dopływu do komunizmu i to nie tylko w krajach od niedawna komunistycznych. Nie w Rosji, ale w Polsce Ludowej, w krajach takich jak Francja, Włochy, jest taki dopływ dandysowski, powiedziałbym, dandyzm w baudelaire’owskim prawie znaczeniu, \z pewną ascezą i z wybieraniem prowokacji. Wybieram szatana bo jest piękny, i prowokuje, i drażni filistrów . Jest surowy, okrutny i straszy profanów – tak powiedział Wat i jednym zdaniem załatwił całe pokolenia kąsane Heglem, Krońskim, Marksem i Bóg jeden wie czym jeszcze. Jak na ironie powiedział to do Miłosza, choć powinno to być o Miłoszu, głównie i przede wszystkim właśnie o Miłoszu. Wat to był taki umysł, że jak się weźmie jego książkę, otworzy w dowolnym miejscu, to się zawsze się na c o ś trafi. Próbowałem kilka razy i zawsze miałem tak samo. Czasami sobie myślę, że największą zasługą tyrani jest wyostrzenie zmysłów, które w czasach wolności kiszą się i gnuśnieją. Bo ileż można pierdolić o wysokich podatkach?
W młodości robi się różne rzeczy, najczęściej głupie, za które, tylko gdy ma się szczęście, nie trzeba się później wstydzić. Wat szczęścia nie miał, nie miał go też ten chłopak z wojny w Libanie. Hegel ze swoim duchem historii może mieć rację, przynajmniej w sensie kruchości ludzkiej egzystencji – w końcu każdą trzcinę zmiażdżą młyny historii. Ale to nie tłumaczył indywidualnych przewinień i obojętności. Pisz jakby to miała być twoja ostatnia książka i żyj tak jakbyś już nie miał szansy niczego poprawić.
Walc Bashira to film o głupim wyborze, grotesce wojny, przywracaniu pamięci, proporcji i o zaniechaniu. O zbrodni zaniechania pomocy mordowanym ludziom, kobietom, dzieciom o wycinaniu im krzyży na piersi. Krzyży, nie gwiazd Dawida, bo cieli chrześcijanie. Zupełnie jak w Bośni, gdy Tochmann opisywał pewną rozmowę:
Wiesz co Serby robili z naszymi?
- Wiem - mówi Mubina
- Krzyżowali
Iwan Karamazow mówił, że jak Boga nie ma to wszystko można, choć w Serbii albo Bejrucie Bóg był. Przynajmniej w głowach, co się w Niego postanowili wsłuchać. Muzułmanie nie mają chrześcijan za co kochać, w poprzednim wieku już parę razy byli przez nich wyrzynani.
Czasami podczytuje blog Eliego Barbura. Eli pisze krótkie zdania, lubi sarkastyczne zdrobnienia i wali na blogu po mordzie. Najlepsze jest właśnie to walnie w mordę, dużo mam z tego radochy. W wojnie z debilami, kretynów mieć za aliantów? – pytał Pilch w związku z nawoływaniem internautów do bojkotu TVP. I jest to najlepszy sąd o polskim Internecie. Barbur pisał też o wojnie z Hamasem, jego teksty ociekały radością, prawdą i pewnością siebie. Eli pewnie nie lubi sceptyków, być może słusznie, często sceptycyzm to umysłowe tchórzostwo (ponoć nie znosił go Ingarden). Ale Eli siedzi tam, w tym Izraelu i jemu się rzeczywiście sufit może na łeb zawalić. Spasione towarzystwo, co jęczy i płacze jak im w Polsce ustawią fotoradar to inna kategoria, zupełne inne problemy, to infantylizacja egoizmu. Nie wiem co bym pisał, jakbym znał iluś wysadzonych w powietrze w autobusach kawiarniach na skrzyżowaniach, nie wiem czy wyciągał bym rękę do pokoju, tak jak tego chcą od Barbura i nie wiem co bym zrobił podczas masakry w Bejrucie - dlatego siędzę cicho i czytam. I nie pouczam.


Komentarze
Pokaż komentarze (3)