Słoń Nino nie jest gejem – stwierdził dyrektor poznańskiego ZOO, a cały katolicki Poznań musiał odetchnąć z ulgą. Nie dość, że z podniesioną trąba biegał już arcybiskup, nie dość, że sławny dyrygent, to teraz jeszcze słoń. Aż strach pomyśleć, że słoń pedał mógłby swą huraganowym popędem wyniuchać któregoś pisowskich radnych. Wystarczy już, że w Gdańsku dzieci straszył będzie Brzechwa, może nie gej, ale na pewno komuch, więc w sumie to samo. Któż z nas, za młodu nie czytał komunistycznych wierszy Brzechwy (entliczek, pentliczek czerwony stoliczek). A wszystko to w przeddzień odebrania Euro stolicy Wielkopolski, która była na tyle tępa, że zaczęła stadion budować za swoje, zamiast czekać jak im Grzesio lub Donald załatwi dotację rządową. Choć akurat z Gdańskiem i Wrocławiem rywalizować trudno, poziom sportowy i zainteresowanie piłką, jest tam ogromne – nie jeden raz śpiewano w Orange Ekstraklasie, że cała Polska w cieniu Śląska.
Ale nie tylko słoniem normalnym cieszyć się mogą katolicy, oto okazuje się, że rząd popiera pomysł by becikowe wypłacane było matkom, które się regularnie podczas ciąży badają. Dorocie „kaczej górze” Gawryluk się to nie podoba, zwala to na ministerstwo (choć pomysł był Kluzik Rostowskiej) i jest to dla niej upodleniem kobiet. A przecież taka procedura pozwala chronić te małe istotki, przed złymi zakusami matek, którzy chcą je tylko urodzić, a potem wziąć kasę na flaszkę. Gdyby tak jeszcze zaświadczenie wystawiał ks. Podstawka albo redakcja Gościa Niedzielnego… A swoją drogą libertarianie mogą mieć teraz zagwozdkę. Czy kontrolować kobiety poprzez zaświadczenia (a więc traktować je jak bezrozumne bydło) i dawać na patologiczne rodziny, ratując w ten sposób zygotki przed holocaustem, czy nie dawać na patologię, zaufać kobietom, czyli de facto dać przyzwolenie na zygotek zygotobójstwo. Dziecko to dar, ale ideologia to dar jeszcze większy, bez dziecka przeżyjesz, a bez ideologii – nie bardzo. Ciężka jest dola libertarianiana, co chce mięć w spokoju katolickie sumienie.
Radosne wieści płyną też od red. Sakiewicza, który po tym jak publicznie ogłosił, że zapewni pomoc prawną jakiemuś nawróconemu z Platformy, teraz chce opłacać psychiatrę Palikotowi. Oj widać, że ten kryzys, który spotęgować miał Tusk windując euro do 5-6 zł (po ile jest dzisiaj?), aż tak bardzo się Pana redaktora nie ima. A może przed likwidacją ostatniej polskiej gazety, Pan Tomasz chce się wyzbyć majątku, by wierzycielom pokazać wała. Diabli wiedzą, ale gdyby był wielbicielem spiskowych teorii, to bym tak myślał. Tak jak od miesięcy uważam że Boruc gra słabo, by móc wreszcie odejść do Premiership, a Palikot rżnie niepoczytalnego by żonie nie oddać pieniędzy
Ale to nie koniec newsów, oto Marek Migalski, niezależny i apolityczny politolog, który dał się skusić Panom o smutnych twarzach, obiecuje że PiS będzie jeszcze usubtelniony. Pytanie gdzie będzie owe usubtelenienie, byle nie u red. Mazurka - ten już raz powiedział, że jest dziennikarzem, a nie opozycjonistą, więc teraz pewnie nie wali w PO tylko w PiS. Ostatnio tak przywalił, że wedle ministerstwa skłamał o prokuratorze Zalewskim. Migalski z kolei, już odniósł pierwszy sukces, oto Niesiołowski (nasz wojownik – jak nazwał go marszałek Komorowski) zapowiedział, że pozwu za spot nie będzie, a pozew jest. Czyli, że teraz Niesiołowski skłamał, a przecież po tym jak PiS rąbnął spot Reagana czy numer Kabaretowi pod Wydrwigroszem, trudno uznać, żeby subtelnie ktoś tam ich pozwami, chociażby do szanowania prawa autorskiego zmusił.
Ale najweselsze jest to, że Jagiellonka dostanie dotacji na kampus, a konkretnie poza przyznanymi 110 milionami, dostanie jeszcze dodatkowych 210 milionów, choć ponoć w odwecie za Zyzaka miała nie dostać. Co jest na tyle ciekawe, że jak tłumaczy się poseł z PO, senatorowie kasę obiecali, ale nie wiedzieli, że kasy nie ma w budżecie – czyli, że po sprawie Pileckiego, kolejny raz robią coś o czym nie mają pojęcia, a za co im wszyscy płacimy pieniądze. Z drugiej strony jeszcze parę takich książek, gromów Tuska i protestów, a Uniwerek otworzy hotel, Spa i hipodrom. Wystarczy to pokolenie Jana Pawła od wsadzania Donaldowi do buzi, wpuścić w archiwa i pisać protesty przeciwko wolności słowa. Tusk dla świętego spokoju pieniążki przyzna.
Z tą wolnością znowu jest zresztą kłopot, Cenckiewicza oskarżają, że publikuje tajne dokumenty, na co redaktorzy krzyczą, że zamach na wolność, co jednak prawdą być nie może. Taki niezależny fachowiec, specjalista od spraw paliwowych (Bolek, co tam palicie?), aż takich błędów by nie popełnił. Byle kto przecież w IV RP w radach nadzorczych nie zasiadał. A swoją drogą czujność oficerów reżimu Tuska może wręcz imponować, jak nie UJ to Cenckiewicz, widać inne problemy już rozwiązane. Wiadomo, Irlandia, a może i nawet Belfast lat 80 tych. Z drugiej strony gdy Rzepa pisze o tajnych więzieniach, to prawicowi publicyści przebąkują czy to czasem nie jest patriotyczne, tak działać na szkodę interesów i wizerunku narodu Polskiego. Dominik Zdort chce nawet Kwaśniewskiemu dawać medal. I pomyśleć, że są, na szczęście, jeszcze ludzie, co uważają, że nieważna prawda, prawo, ale nasza racja stanu. Cóż, po zamieceniu pod dywan sprawy Talibów, będzie pewnie trzeba przeprosić Wałęsę – wizerunek Polski u Amerykanów (Walesa, Walesa) wszak najważniejszy.
Ostatnim radosnym newsem jest, rzecz jasna, wykład na UW, o którym napisał dziś prof. Sadurski, podczas którego będę brał udział w charakterze komentatora (ach ta nieznośna wolność słowa). Biorąc zaś pod uwagę pewne niezdrowe emocje, a nawet podniecenie, jakie się w związku z moim udziałem udzieliło pewnym blogowiczom, zapewniam, że, owszem, kilka autografów rozdam, i to najlepiej jeszcze przed wystąpieniem, bo później wiadomo Barcelona, Chelsea, a więc siła wyższa.
PS Proszę o nierobienie zdjęć, wszak dbamy wszyscy o anonimowość.


Komentarze
Pokaż komentarze (2)