Upadek obyczajów, norm i tradycji wydaję się już być tak nie do zniesienia, że nic tylko potrzeba jakiejś latarni, która by światłem, niechby i nawet odbity, promieniowała, wskazując dobro, piękno i błogosławieństwo. Ale gdzie mają być owe latarnie, skoro dotychczasowe kolosy mają się ku upadkowi niczym ramiona Termutis schylające się by wyłowić Mojżesza, który wyprowadził lud boży z domu niewoli.
Wojciech Wencel, który w szukaniu podupadłych latarni, świeci jak nie przymierzając ukraiński cucumber, znowu natknął się na czyjś rozwód i tym razem bynajmniej nie był to jakiś Cezary Michalski, ale sam Lelouch naszych czasów - Mel Columcille Gerard Gibson, zwany Melem dla ułatwienia. Nie wiadomo czy nowa miłość Melowi poda basen, bo Mel zbliża się do sześćdziesiątki – jak dramatycznie zauważa Pan Wojciech (ile lat ma Pan prezydent?), choć jeszcze parę lat temu, basenu, a nawet, za przeproszeniem, kaczki podawać nie chciał, gdyż Gibson w wersji katolickiego supermana prezentował się nader korzystnie: jako przykładny ojciec i mąż, obrońca tradycyjnych wartości, a do tego przystojny i inteligentny mężczyzna. Fakt, Mel prezentował się nader korzystnie, zwłaszcza gdy po pijanemu rozbijał się autem, aczkolwiek jako katolicki superman prezentowałby się jeszcze korzystniej, gdyby, dajmy na to, przejechał jakąś rodzinę właściciela klinik aborcyjnych. Byłby to ewidentny znak od Pan naszego, przynajmniej na poświęconym forum Frondy, amen.
Rozwodnik Mel nie świeci już blaskiem, tymczasem blaskiem mógł świecić supermarket Rossmann, w którym nie sprzedają prezerwatyw nieletnim, bo o to poprosiła ich Pani Rzecznik Sowińska. Pech chciał, że stalinowskie ustawodawstwo nie odbiera 13 letniego chłopca rodzicom, przekazując urzędnikowi prawo do decydowania za rodziców czy dziecko może kupić prezerwatywę, tak jak owe stalinowskie ustawodawstwo zezwala aby osoby pełnoletnie nie tylko kupowały leki psychotropowe, zawierały opcje walutowe i pracowały w kopalniach, ale także by, o zgrozo, samemu usprawiedliwiały sobie nieobecności w Liceum. Słowem potrzeba jakiegoś katolika, który by ten totalitaryzm zlikwidował, poprawił, najlepiej rzecz jasna katolika prawdziwego, katolika że tak powiem niekoszernego (bynajmniej więc nie Jezusa).
I w poszukiwaniu takiego katolika zajrzałem, tam gdzie zazwyczaj zaglądam, gdy chce poczytać coś o Duchu Świętym albo o chrześcijaństwie, tj. do kolegi Nicponia, który tym razem wkleił parodię modlitwy do naszej kochanej Matki Bożej – Królowej Polski, za co mu serdecznie (w imieniu swoim i wielbicieli pamiętnej modlitwy po śmierci Geremka) – Bóg zapłać z prośbą o więcej.
"Zdrowaś Unio, łaskiś pełna,
Traktat z Tobą.
Błogosławionaś Ty między organizacjami
i błogosławiony pieniądz Twój,
euro.
Święta Unio, ojczyzno nasza,
opiekuj się nami,
teraz i w godzinę
zastrzyku ostatniego,
Lenin."
copyrajt Szymon Grabowski


Komentarze
Pokaż komentarze (7)