Na dzień dzisiejszy - według mnie - wygląda to tak:
W 2009 roku wybory wygrywa Platforma Obywatelska (około 25%), na drugim miejscu LiD (czyli powstały w wyniku sklejania kanap lewicowy sojusz) - ok. 15%... Trzecie miejsce dla PiS - ok. 13-14%... Czwarte miejsce dla UPR (7-8%)...
Co wybierze Donald Tusk? Postkomunistów? Raczej nie... - byłaby to całkowita kompromitacja PO - zdecydowanie większa niż sojusz PiS-u z LPR-em i Samoobroną (dlatego, że PiS otwarcie głosi ideę "państwa solidarnego" - czyt. "socjalistycznego" - LPR to narodowi socjaliści, a o Samoobronie nie muszę nawet pisać). W takim razie - czy PO będzie stać na koalicję z SAMYM PiS-em? Nie. To jest po prostu nierealne - nie po tylu miesiącach wzajemnej nienawiści... A więc co?
PO-UPR-PiS.
Donald Tusk słusznie zauważył, że tzw. "Ruch na Rzecz Demokracji" (firmowany głównie przez Kwaśniewskiego) to tak naprawdę kolejna próba oszukania wyborców i zmuszenia ich do pamiętania o naszych drogich towarzyszach z SLD. Problem jednak polega na tym, że wśród budowniczych tego centrolewackiego tworu... znalazł się jeden z założycieli PO - Andrzej Olechowski!! W wywiadzie dla RMF FM Tusk opisał go jako "człowieka o jednoznacznie liberalnych poglądach gospodarczych"! Co prawda dość zabawnie to brzmi z ust człowieka, który notorycznie gwałci Miltona Friedmana - jednak, gdyby to była prawda - Platforma bez problemu mogłaby się dogadać z UPR - no, bo chyba nie z postkomunistami...?
Andrzej Olechowski widocznie zabłądził - może ktoś go zahipnotyzował i biedaczek zapomniał, że ludzie związani niegdyś z PZPR wcale nie chcieli I NIE CHCĄ budować Polski liberalnej i wolnościowej. Chociaż z drugiej strony... czyżby Olechowski miał być pomostem łączącym postkomunistów z Platformą? Miejmy jednak nadzieję, że tak nie jest, a słowa Donalda Tuska (w Kontrwywiadzie RMF FM): "Każdy, kto będzie współpracował na rzecz odbudowy i zwycięstwa polskiej lewicy, na pewno nie jest sojusznikiem Platformy Obywatelskiej" nie były zwykłym populistycznym bełkotem - a prawdą, która będzie obowiązywać także w 2009 roku!
Jak wiadomo - PO sama z PiS-em rządzić nie może. Po prostu za bardzo się nienawidzą. Dlatego potrzebna między nimi jest Unia Polityki Realnej - partia liberalna (co prawda niezbyt lubiąca gwałcić Friedmana - ale Tusk możliwe, że jakoś jej to wybaczy...), wolnościowa - a także chcąca ZAOSTRZYĆ PRAWO i kary dla bandytów (co czyni z niej idealny "PO-PiS" - czyli to, o czym marzyli polscy wyborcy 2 lata temu... No cóż - "nie wyszło"!). I to właśnie UPR może być POMOSTEM - wcale nie musi nim być Olechowski.
Polska nie musi się zamienić w państwo POstkomunistyczne. Alternatywą jest dobra wola Tuska, Kaczyńskich (którzy pewnie ciągle wierzą, że wygrają kolejne wybory - haha!) - i popieranie przez nich NIE LEWICY! - ale Prawicy - czyli UPR!
Ktoś może jeszcze powiedzieć: "no... ale w tym UPR jest ten Korwin-Mikke" (co nieraz już bywało argumentem polityków PO - np. Rokity - przeciwko koalicji z UPR)... Donald Tusk powiedział: "(...) każdy ma swojego Palikota i coś w tym jest - każda partia ma takich skandalistów"... Kto jest w takim razie większym "skandalistą": Korwin-Mikke, który lubi skoki spadochronowe i kilkanaście łyżeczek cukru w herbacie - czy Palikot lubiący machać na konferencjach prasowych silikonowym penisem?
Jest jeszcze jeden problem - UPR w rządzie oznaczałaby: WIĘCEJ WOLNOŚCI! ...I to może zaważyć...


Komentarze
Pokaż komentarze (5)