Franciszek Smuda, członek Komitetu Honorowego Bronisława hr. K.
spojrzał na zegarek - koniec meczu - już wiedział: nie zremisowaliśmy.
Nie udało się tym razem. Pomyślał - być może - Hiszpanie mają króla i nie są uwikłani w zadymę wyborczą. A ja tu muszę bronić Bronka i Żewłakowa za pozycji kapitana, bo to swój chłop - 1 & 2.
Jak na członka przystało nasz Franciszek [nie Józef] poprowadził reprezentację mojego kraju honorowo i nie przegrali np. w stosunku 8 : 0 - jak początkowo, przed meczem ktoś z moich rozmówców prognozował. Nie było też wyniku dwucyfrowego, który dopuszczałem z kolei ja jako możliwy. Niestety ostatnie sukcesy siatkarzy potwierdzają hipotezę, że u-po-dlenie się [a czy nie można się zeszmacić spotykając z Premierem a olewając ostentacyjnie Prezydenta?] nie sprzyja dobrej kondycji ciała i koordynacji ruchów nawet.
Pasmo sukcesów platformy trwa. Po fali powodzi zainaugurowanej przez Komitet Honorowy w Łazienkach, kolejny sukces o jakim może tylko pomarzyć Burundi i Rumunia. Piłkarzy reprezentujących te kraje nie stać by było na tak wysoki wynik. Wynik jak wiadomo idzie w świat i jednocześnie świadczy o poziomie reprezentacji ale i randze kraju.
Mam nadzieję, że Smuda, jako członek Komitetu nie zostanie skrytykowany ani zdymisjonowany. Zrobił co mógł. Zmotywowany bronił honoru Bronka "normalnego", jak nawoływał inny członek.
Kapitan Żewłakow powinien dostać premię i może jakiś order od Bron. K. - np. krzyż zasługi (taki jak ratownicy smoleńscy otrzymali 8 maja br. np.), póki jeszcze może dawać Bronek. Za obronę oczywiście i nie doprowadzenie do katastrofy. Gdyby nie postawa kapitana reprezentacji wynik mógł być wyższy. Może nawet dwucyfrowy. Na szczęście udało się [kilka razy] powstrzymać atak przeciwnika zdecydowaną postawą i nie cofaniem nogi przez naszego kapitana.
Oglądałem fragmenty meczu ze wzruszeniem i dziwną radością momentami.
Kibicowałem Hiszpanom, wstyd się przyznać - ja patriota taki niby. Na swoje usprawiedliwienie mam tylko tyle, że wiem, że Donald Tusk gra w piłkę i też ma w swojej drużynie Janusza Mariana Palikota.
Proponuję kapitana reprezentacji Żewłakowa dodatkowo dokoptować do Komitetu Honorowego Bron. K.
Jak bronić traconego honoru to lepiej w grupie - raźniej chyba? No i nie ma jak u Bronka, wiadomo broni. Przed wywaleniem z reprezentacji i przed utratą profitów może obronić, jak jest szansa to czemu nie skorzystać. Ktoś bronić musi*. Porażka w końcu, rzecz ludzka no i też się zaczyna na po. Podobnie jak pogrom. Po meczu tak sobie myślę, czy mogło być inaczej, gdyby Smuda się nie ze ...ł.
* a że są może lepsi piłkarze nawet w Lechu Poznań i innych poznańskich nawet klubach, to co.
Nie wiem kto jest lepszy, bo od jakiegoś czasu nie oglądam polskiej piłki. To żenada. Nie promuje się najlepszych i ambitnych tylko kolesi - tak!
Nie wierzycie to zobaczcie jakiś mecz.
Widziałem fajnego chłopaka chyba w Warcie Poznań, ambitny pracowity - nie pamiętam jak się nazywa.
Nie słychać, żeby się przebił, pewnie gdzieś gra w drugiej lidze;)
Kiedyś zauważyłem, że nie powołuje się do reprezentacji często nawet króla strzelców - różnie to bywało w Polsce, w Hiszpanii inaczej ale oni mają króla, żywego. A my mamy na Wawelu nawet Prezydenta, tylko po katastrofie niestety.
Najgorzej wypadła obrona i bramkarz jednak. Czy to też zasługa Bronka co broni, czy jakieś fatum?
Hiszpanów druga bramka - bajeczna była - ostatnia w pierwszej połowie. Nasz obrona stała licząc na spalonego - kota chyba! Niestety Janusz Marian nie pomógł. Siedział w tym czasie czy co?


Komentarze
Pokaż komentarze