"Powstaje powoli taki termin „klub północny”, który niekoniecznie geograficznie i terytorialnie, może bardziej historycznie, ale oddaje pewien typ północnego myślenia, a więc odpowiedzialnego, chłodnego, do bólu racjonalnego, takiego myślenia, którego podstawą jest dyscyplina nie tylko intelektualna, ale także dyscyplina w zachowaniach, choćby wtedy, kiedy konstruujemy budżet państwa. To, że Polska jest tak wysoko oceniana w tych trudnych czasach, buduje reputację, a ta reputacja z kolei ma bezpośredni wpływ na polskie pieniądze."
źródło: http://orka2.sejm.gov.pl/StenoInter6.nsf/0/C8892A3BA1916378C12577760050A2FF/$file/72_a_ksiazka.pdf
Zatem dyscyplina intelektualna i w zachowaniach to zapewne właśnie owa zgoda na historyczne raczej oddawanie typu myślenia przez termin "klub północny" buduje reputację a ta wpływa zapewne pozytywnie na pieniądze. Dość zagmatwana wypowiedź i jakby rozbudowana. Nadużywanie "który, która" powoduje, że tracę z oczu sens wypowiedzi. Cyferek zero. Tabelek zapewne nie sporządzili, bo nie potrafią, co poniekąd tu w którejś notce wcześniejszej wykazałem - tzn. zrobili jakąś ale z ewidentnym błędem, czy nawet błędami. Żeby unknąć bronki lepiej na sucho bez podkładu i tabelek. Dawaj ... na żywioł, zagadanie na śmierć i ewentualne zamknięcie buzi jeszcze nie śpiącym lub zakrzyczenie przez Stefana N.
Ale to dopiero początek spektaklu - strona 15 stenogramu. Trudno to nawet czytać, żadnych konkretów, coś jakby się chwalił.
Na stronie 20 jest już ciekawiej - czytamy:
"(Gwar na sali)
(Poseł Marek Matuszewski: Ale nigdy nie podnosił podatków.)
(Głos z sali: Rząd jest nieudolny.)
Marszałek:
Proszę o ciszę, będzie czas na zadawanie pytań,osiem pytań po 2 minuty, tak że bardzo proszę o utrzymanie spokoju.
"Minister Finansów Jan Vincent-Rostowski:
Olbrzymia większość tych środków poszła na podwyższenie płac w administracji centralnej i podobnych
urzędach na zatrudnianie dodatkowych urzędników. Jak państwo dobrze wiecie, ograniczenie tych wzrostów i zredukowanie liczby zatrudnionych w sferze budżetowej, w administracji centralnej, w rządzie, jest procesem, który trwa, wymaga zasadniczych analiz i oczywiście czasu."
ble ble ... ale na stronie 24 już coś konkretnego, wystąpienie Anity Błochowiak przerywane/ukraszane odzywkami Stefana N. (nie ze wsi sądząc po nazwisku i po studiach, za to chamskiemi tekstami walącego jakby z terkoczącego kałasznikowa - język mówi to co płynie z serca, w serca jegomościa się zatem nie zagłębię, coby głębin ... i czeluści nie dotnąć):
"Marszałek:
Dziękuję panu ministrowi.
W kwestii formalnej pani poseł Błochowiak.
Proszę bardzo.
Poseł Anita Błochowiak:
Dziękuję bardzo.
Panie Marszałku! Panie Premierze! Wysoka Izbo!
W kwestii formalnej. Otóż, panie marszałku, mamy pewien problem, bowiem rozpatrujemy punkt: Informacja
prezesa Rady Ministrów na temat stanu finansów państwa, a niestety ani z usta pana premiera, ani z ust pana ministra Wysoka Izba nie usłyszała ani jednego zdania na temat informacji o finansach państwa w dniu dzisiejszym. (Oklaski)
Panie premierze, usłyszeliśmy o tym, co było kiedyś, za poprzednich rządów, usłyszeliśmy o tym, co będzie w przyszłości, ale mam tu kilkadziesiąt wypowiedzi i pana ministra, i pana premiera z exposé, także o tym, co rząd będzie robił…
(Poseł Stefan Niesiołowski: Ale co pani chce?)
…i przez trzy lata 90% tych zapowiedzi nie zostało zrealizowanych. Jeśli rząd i koalicja rządząca oczekują, panie premierze, merytorycznej debaty i odpowiedzialnej decyzji opozycji, czy zgadzamy się na propozycję podniesienia VAT-u, czy chcemy z państwem współpracować przy ustawach, które planujecie jesienią wprowadzić, a takiej informacji chcemy, to musimy wiedzieć, jakie jest dzisiejsze zadłużenie,
jaki jest dzisiejszy deficyt, ile kosztuje nas obsługa dzisiejszego długu publicznego, jakie są dzisiaj wpływy z podatków, jakie są dzisiaj wpływy z prywatyzacji, co stało się, co państwo planujecie zrobić z zyskiem z Narodowego Banku Polskiego, czy przeznaczycie go na zasilenie deficytu, czy też na pomoc powodzianom, tak jak mówiliśmy. Ta podstawowa informacja, panie marszałku…
(Poseł Stefan Niesiołowski: Wyłączyć ją.)
Marszałek:
Będzie oczywiście…"
Wyłączyć ją. Niezła odzywka. Poziom Platformy? Język miłości. Za mordę i nie pozwolić się nawet wypowiedzieć tym, którzy nie idą środkiem drogi i nie budują zgody. Wyrżnąć watahy.
Posłanka Błochowiak, której dotąd nie doceniałem trafnie zauważyła, że nie przedstawiono konkretów.
Kompetentny minister odpowiada posłance, krótko:
"Minister Finansów Jan Vincent-Rostowski:
Pani poseł, www.mofnet.gov.pl. Dziękuję." - str. 25.
i tu rodzynek - podkreśliłem zarejestrowane "wypowiedzi" Stefana N.:
"Poseł Marek Suski:
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Zgłaszam wniosek formalny, żeby pan marszałek zrobił przerwę w obradach i zwrócił uwagę ministrowi finansów, że to jest Wysoka Izba i że należy odpowiadać na pytania
i poważnie traktować debatę, a nie odsyłać do stron internetowych. Bardzo proszę o zrobienie przerwy i poinstruowanie ministra, jak należy się zachowywać w Wysokiej Izbie.
(Poseł Stefan Niesiołowski: Oddalić wniosek.)
Rozumiem, że macie hegemonię władzy, ale to was nie upoważnia do tego, żeby lekceważyć społeczeństwo.
(Oklaski)
(Poseł Stefan Niesiołowski: Oddalić wniosek razem z posłem.)
Marszałek:
Przyjąłem ten wniosek formalny.Zrobię to bez ogłaszania przerwy."
Jak powiedział tek też zapewne nie zrobił .. ale co tam - z Platformy jest to mu chyba wolno nawet Prezydenta chamem nazwać, a sąd niezależny może mu .... Zajrzałem na stronkę wskazaną przez Vincenta. Nie znalazłem tam powodów wprowadzenia większych obciążeń podatkowych. Ale wróćmy do sejmu - str. 29:
"Poseł Marek Wikiński:
…i przygotujemy stosowny projekt ustawy, powołanie rady fiskalnej, która byłaby niezależnym organem
do tych spraw, żeby można było mieć wiarygodne, rzetelne informacje.
Dalej…
(Poseł Krystyna Skowrońska: Proszę już kończyć.)
Wicemarszałek Ewa Kierzkowska:
Panie pośle, dziękuję panu uprzejmie.
Poseł Marek Wikiński:
Już kończę."
Ale Donaldowi T. pozwalają mówić- str. 32:
"Jeśli chcecie naprawdę uczciwej debaty, to proszę nie opowiadać o Hiszpanii i o jej progach podatkowych, które, jak rozumiem, panu posłowi się podobają, bo to Polska z miesiąca na miesiąc ma mniejsze bezrobocie, ciągle bardzo wysokie, nie ma czym się chwalić, ale w porównaniu z Hiszpanią mamy czym się chwalić. Zeszliśmy o jeden punkt procentowy z bezrobociem w relacji maj do czerwca, a Hiszpania kilka dni temu ogłosiła pierwszy w czasach, może przesadzę, gdy powiem, że powojennych, ale na pewno pierwszy za naszego dorosłego życia, wskaźnik 20-procentowego bezrobocia"
Panie Premierze, nasze Słońce Peru - to opowiadać o tej Hiszpaniii czy nie? Aha, chyba rozumiem - jak ktoś mówi to nie może ale jak Pan Premier naszego kraju to może. Prawa/o niejakiego Kalego transponowane do sejmu?
Dalej też ciekawe przerywniki:
(Poseł Tadeusz Iwiński: Czy czytał pan list profesora Gomułki do siebie?)
Panie pośle, staram się z jakąś elementarną kulturą przekonywać do swoich racji, a pan na mnie krzyczy już szósty raz...
(Poseł Tadeusz Iwiński: Ja na pana nie krzyczę.)
...zbija pan mnie z tropu, jestem w przeciwieństwie do pana prostym magistrem i potrzebuję skupienia, żeby wygłosić kilka zdań.(Oklaski)
(Poseł Jerzy Feliks Fedorowicz: Nie denerwuj pana premiera.)
(Poseł Jerzy Materna: Pan sobie robi z nas jaja.)
To niezłe podsumowanie ale co z tego - meritum ucieka. No i ten poziom.
Wnioski:
1. Czy Stefan N. musi być nadal posłem?
2. Czy prosty magister, potrzebujący "skupienia, żeby wygłosić kilka zdań" i Vincent nie mogą się podać do dymisji?


Komentarze
Pokaż komentarze (4)