Weekend przyniósł tak wiele nowych komentarzy w sprawie zwolnienia Wildsteina , że nie sposób się do nich nie odnieść. Czuję się dziwnie osamotniony bo jakoś nikt nie zauważył faktu, że po 1.5 roku Kaczyński kończy nareszcie proces przebudowy struktury rządu i instytucji, dostosowując go do obecnej koalicji. Pamiętacie Państwo jeszcze ministra Mellera? Meller, obok samego Marcinkiewicza i Gilowskiej to wyciągnięta dłoń do porozumienia z PO. Chyba nie trzeba przypominać, że ta ręka zawisła w próżni a PiS pozostał na placu boju z LPRem, Samoobroną i POPiSowskim składem swojego rządu. Ta niespójność między składem rządu a realną koalicją była główną przyczyną kryzysów.
Co zaś do TVP. Wildstein był niezłym kandydatem na prezesa TV w rządzie stworzonym przez koalicję POPiSU. Ale dla Gertycha i Leppera był człowiekiem z kosmosu, całkowicie nie do przyjęcia. Warto pamiętać, że TVP od chwili nominacji jest targana konfliktem między Radą Nadzorczą a prezesem. W tej sytuacji cały czas trzeba było brać pod uwagę możliwość przesilenia. Przesilenie wreszcie nadeszło i wzbudziło wielki zamęt wśród opinii publicznej. Nagle wszyscy się dziwią i rozdzierają szaty, że (ponoć ) mason i prawicowy Żyd jest kontestowany przez LPR.
Zamiast histeryzować warto się zastanowić nad takim kształtem telewizji publicznej aby nie była ona podatna na wstrząsy. Dlaczego na przykład z uporem maniaka cały czas media starają się na prezesowym stolcu postawić dziennikarza ? W jakich księgach mądrości jest napisane , że świetny dziennikarz potrafi być prezesem kilkutysięcznej firmy ? Firmy wymagającej gruntownych zmian. Dlaczego idąc tropem prasy nie powołać profesjonalnego zarządu i redaktora naczelnego TVP ? Redaktor naczelny TVP realizuje program, a zarząd restrukturyzuje firmę. Ewentualna zmiana red. nacz. TVP nie destabilizuje telewizji. Wydaje się to proste i oczywiste.
Wartym oddzielnego potraktowania jest zachowanie dziennikarzy, zwłaszcza braci Karnowskich i Igora Janke. Skandalem jest wypowiedź Janke w dzisiejszej Loży Prasowej, że dobrze gdyby TVP się posypała bo może na jej gruzach dałoby się zbudować coś dobrego. Tak więc dzisiejszy dzień możemy uznać za datę ujawnienia się medialnego rewolucjonisty. Żeby życie miało smaczek... warto wiedzieć, że walczący o wysokie standardy dziennikarskie i swoją niezależność Janke przenosi się wprost do agorowskiego TOK FM. Tego samego radia, które w ubiegłym roku wywaliło Rafała Ziemkiewicza. Radia, gorszego nawet niż WSI 24....
Tak szczerze mówiąc całą aferą jestem głęboko zniesmaczony. Histeria rozpętana przez dziennikarzy odchodzących z mediów ma swoją przyczynę we wściekłości, że kończy się .... No właśnie, co się kończy ? Niezależność mediów? Wolność słowa ? Demokracja? Raczej nie. Ponoć środowiska nawet odległe od PiSu zdobywają się na ciepłe słowa wobec p.o. prezesa. Może więc to nie troska o imponderabilia jest motorem tych emocjonalnych czynów i wypowiedzi? Mam takie podejrzenie. Zalęgło się ono we mnie wtedy gdy w Dzienniku zaczęły się pojawiać materiały bezpośrednio ingerujące w politykę. Artykuły te, cała kampania medialna, skierowane przeciwko LPRowi, były skoordynowane w czasie z podobną akcją Gazety Wyborczej tyle, że nakierowaną na Samoobronę. ( w skrócie: dwa lata przed publikacją w Dzienniku, PiSowski samorządowiec organizuje grilla na swojej działce ogrodniczej. W imprezie bierze udział dziewczyna, która potem zatrudnia się w Macieja Giertycha, posła do Europarlamentu. ) Celem akcji miało być obalenie rządu i rozwiązanie kontestowanej przez dominujące media koalicji. Dowód ? Proszę bardzo . Redaktor naczelny Dziennika Robert Krasowski i Cezary Michalski, jego zastępca co najmniej kilkakrotnie byli uprzejmi wyrazić pogląd, że obecna koalicja im nie leży i że oni chcą POPISU. O tym, o czym marzy Michnik z Pacewiczem chyba nie trzeba pisać? Skoro na takie deklaracje decydują się redaktorzy największych mediów w kraju to dla mnie ci dziennikarze stają się politykami. Co więcej , stają się politykami drugiej kategorii. Takimi, do których muszę podchodzić z wielką nieufnością. Polityka każdej partii można kontrolować, wywierać na niego wpływ. Można go w końcu po prostu nie wybrać. A jaki wpływ mamy na polityka przebranego za dziennikarza? Polityka dysponującego potężnym medium, mogącym wszystkim dookoła a w końcu i nam wyprać mózg ? Żaden.
ps. Chciałbym zwrócić uwagę, że to nie Wildstein, Karnowscy i Janke wygrali wybory i sformułowali program naprawy państwa. Nie ich wybieraliśmy w ostatnich wyborach. I nie ich będziemy weryfikować w następnych. Tak więc zalecam więcej umiaru w ocenie sytuacji.



Komentarze
Pokaż komentarze